Bez owijania w bawełnę… KRC Genk i KAA Gent praktycznie od zawsze mylą się większości kibiców piłki nożnej w Polsce. Ja jeszcze niedawno nie byłem wyjątkiem. Los zechciał, że w końcu możemy nieco lepiej poznać obie ekipy z Belgii i w końcu różnić “którzy to którzy”. KRC Genk zagra z Lechem Poznań, a KAA Gent z Jagiellonią Białystok w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Wiedzą o rywalach polskich drużyn podzielił się z nami Mariusz Moński, ekspert belgijskiej piłki, miłośnik futbolu w Beneluksie oraz redaktor portalurfbl.pl.
P.D.: Lech Poznań w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy zagra z KRC Genk. Jaki to rywal?
M.M.: KRC Genk będzie bardzo trudnym przeciwnikiem, to jeden z faworytów w walce o Mistrzostwo Belgii. Mają bardzo silną linię pomocy, znakomitych skrzydłowych i bocznych obrońców. Bramki strzeże doświadczony goalkeeper. W ataku występują nieobliczalni napastnicy. Jedynie stoperzy nieco odstają od poziomu reszty zespołu. Lech zmierzy się z drużyną, która lubi być przy piłce i kreować grę. Najczęściej Genk występuje w formacji 1-4-3-3. Największym problemem rywala Kolejorza jest konieczność załatania dziury po Omarze Colley’u. Gambijczyk był w zeszłym sezonie podstawowym stoperem w zespole. Belgowie na pewno bardzo liczą na przedostanie się do fazy grupowej Ligi Europy, a przy szczęśliwym losowaniu również na awans do fazy pucharowej.

Los zechciał, że Jagiellonia Białystok na tym samym szczeblu rozgrywek zmierzy się z KAA Gent. Co trzeba wiedzieć o przeciwniku drużyny z Podlasia?

Rywal Jagiellonii praktycznie od trzech lat znajduje się w ciągłej przebudowanie. Z ekipy, która w 2015 roku zdobyła Mistrzostwo Beglii, pozostało zaledwie kilku piłkarzy m.in. obrońcy Nana Akwasi Asare i Thomas Foket. Zazwyczaj grają ustawieniem 1-4-3-3 w różnych odmianach, z jednym albo dwoma defensywnymi pomocnikami. Największym problemem jest duża rotacja w składzie zespołu z Gandawy. Tuż przed dwumeczem z Jagiellonią stracili dwóch skrzydłowych. Moses Simon powędrował do Levante UD, a Samuel Kalou dołączył do Girondins Bordeaux. Na pewno władze Gentu chcą, aby ich zespół ponownie zagrał w fazie grupowej Ligi Europy.

Gdybyś miał porównać do siebie KRC Genk i KAA Gent, to która z tych drużyn Twoim zdaniem jest w tym momencie silniejsza?

Zdecydowanie silniejsza jest ekipa KRC Genk, choć w pojedynczym meczu pomiędzy tymi zespołami zapewne nie byłoby widać większej różnicy poziomów.

Twoim zdaniem, kto będzie największym zagrożeniem dla defensywy Lecha Poznań?

Ukraiński pomocnik Rusłan Malinowski kapitalnie wykonuje stałe fragmenty gry. Prostopadłe podania są mocną stroną Alejandro Pozuelo. Hiszpan jest bardzo błyskotliwym ofensywnym pomocnikiem. Zagrożenia można spodziewać się też ze skrzydeł. Leandro Trossard i Dieumerci Ndongala świetnie czują się w dynamicznych akcjach ofensywnych. Boczni obrońcy Kolejorza będą musieli uważać na młodego Belga i doświadczonego już Kongijczyka. Groźny będzie Mbwana Samatta. Tanzański napastnik niedawno był jednym z lepszych zawodników występujących w ligach afrykańskich.

Na kogo w szczególności będą musieli uważać obrońcy Jagiellonii Białystok? 

Groźny na pewno będzie Yuya Kubo, japoński napastnik jest świetnie wyszkolony technicznie, gdy ma swój dzień, to może w pojedynkę wygrać spotkanie. Trzeba też pamiętać o Romanie Jaremczuku. Napastnik z Ukrainy mimo solidnego wzrostu biega naprawdę szybko, dobrze panuje nad piłką, potrafi też dobrze odnaleźć się w polu karnym. Sporego zagrożenia można spodziewać się ze strony Jeana-Luca Dompé. Francuz jest bardzo błyskotliwym skrzydłowym. Ciekawą postacią może okazać się Taiwo Awoniyi. Młody napastnik jest wypożyczony do Gandawy ze słynnego Liverpoolu. Nie można mu odmówić siły fizycznej i skuteczności pod bramką rywala.

KRC Genk tego lata stracił Omara Colley’a. Gambijczyk będzie od tego sezonu kolegą klubowym polskiego trio w Sampdorii. To spora strata defensywy rywala Lecha?

Zdecydowanie tak. Sprzedaż Colley’a poskutkowała powstaniem sporej wyrwy w bloku defensywnym Genku. Na pewno jest to dotkliwa strata dla rywala Lecha Poznań.

Podstawowego obrońcę stracił też KAA Gent. Samuel Gigot powędrował do Spartaka Moskwa. Władzom rywala Jagiellonii Białystok udało się załatać tę dziurę?

W Gandawie postawiono na Igora Plastuna. Ukrainiec trafił do Gentu z Łudogorca Razgrad za około 3 miliony euro. Czas pokaże, czy będzie w stanie zastąpić Gigota. W zeszłym sezonie Francuz był jednym z najlepszych obrońców w lidze belgijskiej. 

Wciąż trwa okienko transferowe. Jest szansa na to, że rywale polskich drużyn stracą kluczowych graczy jeszcze przed lub w trakcie dwumeczów?

Możliwe, że KRC Genk straci w najbliższym czasie Alejandro Pozuelo lub Sandera Berge. Jeśli chodzi o KAA Gent, to już sprzedano kilku kluczowych zawodników z poprzedniego sezonu. Gandawę opuścili skrzydłowi Samuel Kalu i Moses Simon oraz środkowy obrońca Samuel Gigot.

Tego lata KRC Genk pozyskał zdolnego Jakuba Piotrowskiego z Pogoni Szczecin. Jak oceniasz szansę byłego gracza Portowców na występ w dwumeczu z Lechem Poznań?

Moim zdaniem zagra tylko wtedy, gdy odpoczynku będzie potrzebował ktoś z dwójki Alejandro Pozuelo — Rusłan Malinowski, lub jeśli wynik spotkania będzie rozstrzygnięty. 

  
Od lipca zawodnikiem KAA Gent jest Vadis Odjidja-Ofoe. Aktualnie Belg przechodzi rehabilitację związaną z urazem mięśniowym. Jeśli tylko zdrowie na to pozwoli byłemu zawodnikowi Legii Warszawa, to będzie on ważną częścią drużyny w dwumeczu z Jagiellonią Białystok?

 
Na Vadisa bardzo liczyli w Gandawie przed startem tego sezonu. Niestety kontuzja wyłączyła Belga na około trzy tygodnie, ale z tego, co mówił ostatnio trener Gentu, można wywnioskować, że były gracz Legii Warszawa już trenuje i prawdopodobnie będzie w stanie zagrać z Jagiellonią. 

 
W zeszłym sezonie Lech Poznań rywalizował w eliminacjach Ligi Europy z holenderskim FC Utrecht. Twoim zdaniem dzisiejsza ekipa Genku jest silniejszym zespołem od Holendrów sprzed roku?

 
Moim zdaniem KRC Genk jest rywalem zdecydowanie bardziej wymagającym od Utrechtu, z którym Lech rywalizował w zeszłym sezonie. Holendrzy mieli wtedy tylko dwóch piłkarzy europejskiego formatu. Mam na myśli Zakarię Labyada i Yassina Ayouba. W dodatku ten drugi zagrał jedynie czterdzieści pięć minut w spotkaniu rewanżowym. Warto dodać, że Labyad i Ayiub reprezentują już barwy silniejszych klubów. Ten pierwszy dołączył do Ajaxu Amnsterdam, a drugi występuje w Feyenoordzie Rotterdam. Wracając do Genku, w tej drużynie jest zdecydowanie więcej piłkarzy europejskiego formatu, niż było rok temu w Utrechcie. 

 
Portugalskie Rio Ave FC w rewanżowym spotkaniu z Jagiellonią Białystok dało się wciągnąć w mecz “na wymianę ciosów”. Twoim zdaniem zespół z Gandawy równie łatwo można sprowokować do nieco chaotycznej rywalizacji, czy może Belgowie niezależnie od wyniku będą starali się twardo realizować założenia taktyczne?

 
Nie sądzę, aby oba belgijskie zespoły dały wciągnąć się w szaloną grę. KRC Genk i KAA Gent są drużynami bardzo zdyscyplinowanymi pod względem taktycznym. W Belgii przywiązuje się dużą wagę do prawidłowego funkcjonowania zespołów na boisku. 

 
Trenerem rywala poznańskiego Lecha jest Philippe Clement. Co trzeba wiedzieć o piłkarskiej filozofii, której wyznawcą jest szkoleniowiec Genku?

 
Ciężko coś więcej powiedzieć o tym, jaką wyznaje filozofię w swojej pracy, Belg dopiero od roku jest pierwszym trenerem w lidze belgijskiej. Wiele mówi się o tym, że potrafi zbudować pozytywną atmosferę w zespole i odpowiednio zmotywować swoich piłkarzy. Często o tych zaletach swojego trenera wspominają w wywiadach zawodnicy Genku. 

 
KAA Gent jest prowadzony przez Yvesa Vanderhaeghe. Jak przedstawiłbyś jego spojrzenie na boiskową taktykę?

 
Yves Vanderhaeghe jest uczniem obecnego trenera Anderlechtu — Heina Vanhaezebroucka. W odróżnieniu od szkoleniowca Fiołków preferuje grę czwórką obrońców.

 
Kilkukrotnie spotkałem się ze stwierdzeniami, że w Belgii gra się bardzo agresywnie. Faktycznie tak jest? Piłkarze Lecha i Jagiellonii muszą nastawić się na naprawdę twardą rywalizację?

 
Zdecydowanie tak. W lidze belgijskiej występuje wielu silnych piłkarzy z Afryki, Bałkanów, czy też Skandynawii, którzy nigdy nie odstawiają nogi. Przed piłkarzami Lecha i Jagiellonii bardzo twarde boje o każdy metr boiska. Rozgrywki w Belgii są też bardzo wyrównane i zacięte do samego końca, taka sytuacja również wzmaga agresję w grze.

 
Jak wygląda atmosfera na obiektach belgijskich rywali Lecha i Jagiellonii. Piłkarzom Kolejorza i Jagi przyjdzie grać w piłkarskich “piekiełkach”?

 
Raczej nie. Oczywiście oba kluby mają grupy swoich zagorzałych kibiców, wygląda to podobnie do tego, co znamy z naszego podwórka. Na pewno na obiektach w Genku i Gandawie nie panuje aż tak gorąca atmosfera, jaką można spotkać na stadionach w Liege, Brugii lub Antwerpii.

 
Gdybyś musiał postawić pieniądze wyłącznie na to, które z drużyn awansują w obu dwumeczach, to kogo widziałbyś w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Europy?

Jeśli musiałbym postawić pieniądze na to, które z drużyn awansują, to wskazałbym na zespoły z Belgii. Mam jednak nadzieję, że Lech Poznań i Jagiellonia Białystok sprawią miłe niespodzianki. Wbrew licznie pojawiającym się opiniom, nie są wcale bez szans na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Dodaj komentarz