Długo przecieraliśmy oczy z niedowierzania, patrząc na wynik zeszłotygodniowej rywalizacji Polski z Wyspami Owczymi w kategorii U-21. W Lubinie podopieczni Czesława Michniewicza zaledwie zremisowali 1:1 z Farerami. Goście punkt zawdzięczają przede wszystkim fenomenalnej postawie w bramce Karstina Hansena. Nasz rozmówca nie ukrywa, że 7 września rozegrał swój najlepszy mecz w dotychczasowej karierze.

 

Przede wszystkim gratulujemy punktu wywalczonego w niedawnym meczu przeciwko Polsce w Lubinie. W naszym kraju wynik tej rywalizacji został oceniony jako spore rozczarowanie. Jak remis z Polską odebrano na Wyspach Owczych?

Bardzo dziękuję. Oczywiście mecz oceniamy bardzo pozytywnie. Praktycznie jest dla nas, jak zwycięstwo. Przez cały mecz byliśmy pod ogromną presją ze strony waszego zespołu i tylko kilka razy udało nam się przedostać na połowę Polaków.

 

 

Jesteś bardzo młodym piłkarzem. Marzysz o wielkiej karierze? Gdzie widzisz siebie za kilka lat?

Każdy młody piłkarz ma swoje marzenia. Ja skupiam się na tym, aby w przyszłości z powodzeniem grać w Reprezentacji Wysp Owczych. Co do reszty, to czas pokaże. Wezmę to, co przyniesie mi los.

 

W mniejszych krajach często granie w piłkę nożną nie jest jedynym źródłem utrzymania. Jak jest w Twoim przypadku? Na Wyspach Owczych można utrzymać się wyłącznie z piłki nożnej?

Mam zupełnie normalną pracę, którą łączę z trenowaniem piłki nożnej. Jestem zatrudniony na stacji benzynowej. Na Wyspach Owczych niestety nie można utrzymać się wyłącznie z piłki nożnej. To praktycznie niemożliwe.

 

Islandczycy pokazali, że będąc nielicznym narodem, można zbudować reprezentację w piłce nożnej, która będzie rozdawała karty na arenie międzynarodowej. Ciężko wymagać od Wysp Owczych awansu na Mistrzostwa Świata lub Mistrzostwa Europy, ale można wyobrazić sobie Wyspy Owcze regularnie urywające punkty np. Finlandii, Irlandii Północnej lub Białorusi. Twoim zdaniem na bazie rozwoju piłki nożnej w Twoim kraju będziecie w stanie w najbliższym czasie dojść do takiego poziomu?

Stale rozwijamy się piłkarsko. Myślę, że już dziś nasza pierwsza reprezentacja jest w stanie wywalczyć punkty z rywalami, których wymieniłeś. Oczywiście kluczowa dla nas jest forma dnia. Możemy skutecznie powalczyć z silniejszymi na papierze reprezentacjami, jeśli każdy z naszych piłkarzy zagra na maksimum swoich możliwości. Piłka nożna w moim kraju ciągle się zmienia. Przede wszystkim gramy w nią więcej. W przeszłości skupialiśmy się głównie na defensywie, na szczęście odeszliśmy od tej strategii, dzięki temu możemy z powodzeniem rywalizować ze sporą liczbą reprezentacji w Europie.

 

Gdy co dwa lata kibice piłkarscy ekscytują się Mistrzostwami Świata lub Mistrzostwami Europy, kogo najchętniej wspierają Twoi rodacy? Jakaś reprezentacja zagranicznego kraju szczególnie urzekła Farerów?

Najczęściej kibicujemy Danii, Szwecji, Finlandii, Norwegii oraz Islandii. Jeśli chodzi o występy na wielkich turniejach, to naszym sercom najbliżej do Danii, ponieważ jesteśmy mocno związani, pod wieloma względami, właśnie z tym krajem.

W ostatnim czasie dużo w Polsce dyskutuje się o szkoleniu piłkarskim. Jego błędy mają być jedną z przyczyn tego, że nasi młodzi piłkarze często wypadają blado na tle zagranicznych rówieśników. Wciąż szukamy nowych rozwiązań mających przełamać tę niemoc. Jak to wygląda na Wyspach Owczych? W ostatnich latach wprowadzono jakieś zmiany, które Twoim zdaniem pozytywnie wpłynęły na efekty pracy z młodymi piłkarzami?

Uważam, że w ostatniej dekadzie piłka nożna na Wyspach Owczych poszła w bardzo dobrym kierunku. Młodzi piłkarze trenują więcej i w bardziej profesjonalny sposób. Ważna jest też świadomość tego, co się robi. Piłka nożna nie jest już dla nas tylko hobby, a profesjonalną rywalizacją na szczeblu międzynarodowym. Myślę, że to jest klucz do sukcesu.

 

W Polsce często bramkarzy utożsamia się z burzliwymi charakterami. Tacy są np. Artur Boruc i Kamil Grabara. Też jesteś indywidualistą mającym swój świat, czasami nawet swoim zachowaniem na boisku i poza nim prowokującym innych?

Nie, raczej nie jestem takim zawodnikiem. Jeśli w przeszłości kogokolwiek sprowokowałem na boisku, to nie zrobiłem tego świadomie. Nie jestem typem bramkarza, który zawsze musi w ten sposób zaznaczyć swoją obecność w meczu.

 

W historii Reprezentacji Polski mamy kilka pięknych kart napisanych przez bramkarzy. Stale odwołujemy się do meczu z Anglikami na Wembley z 1973 roku, w którym Jan Tomaszewski świetnymi interwencjami uratował nam remis. Kapitalne spotkania w narodowych barwach rozgrywali w ostatnich latach Artur Boruc, Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny. Zachowując wszelkie proporcje, czujesz, że zagrałeś najlepszy mecz w reprezentacyjnej karierze?

Zdecydowanie tak. Czuję, że mecz z Polską w Lubinie, był moim najlepszym w dotychczasowej karierze. W sezonie trafia się jedno spotkanie w którym wychodzi w zasadzie wszystko. Ja takie rozegrałem właśnie  z Polakami.

 

W dwóch meczach udało się Wam urwać punkty Polakom. Twoim zdaniem był to efekt korzystnych dla Was wydarzeń na boisku, czy może nasza reprezentacja ma jakieś słabe strony, które Wy potrafiliście wykorzystać?

Przed meczem z Polakami rozmawialiśmy wewnątrz drużyny głównie o tym, że gracie ofensywnie i atakujecie dużą ilością zawodników. Wiedzieliśmy, że po odzyskaniu piłki musimy ją szybko przetransportować w waszą strefę obronną i przycisnąć polskich obrońców. Bramka zdobyta w Lubinie padła właśnie po takim schemacie rozegrania.

Wyspy Owcze zagrały już dwa mecze z Polską w eliminacjach do Mistrzostw Europy U-21. Kogo Ty, Twoi koledzy z drużyny i sztab obawialiście się najbardziej na boisku spośród naszych piłkarzy?

Groźny był wasz napastnik z numerem 9 na koszulce. Wiem, że gra w Serie A. Wystąpił też na ostatnich Mistrzostwach Świata (Dawid Kownacki — przypomina redakcja). Wewnątrz szatni bardziej skupiamy się na tym, jak zagrać skutecznie w defensywie niż na tym, z kim konkretnie będziemy rywalizować w danym spotkaniu.

 

W pierwszym meczu przeciwko Polsce trzy punkty wymknęły Wam się z rąk dopiero w ostatnich minutach meczu. Byliście tak blisko historycznego zwycięstwa. Bardzo Was to zabolało?

Tak, zabolało. W końcu straciliśmy bramkę dopiero w ostatniej minucie. Jednak gdy opadły emocje, doceniliśmy ten wynik. Przed meczem mało kto stawiał na to, że możemy urwać punkty Polakom.

 

W młodym wieku łatwiej o pewną nonszalancję na boisku. Czułeś kiedyś podczas meczu międzynarodowego, że rywal kompletnie zlekceważył Twoją reprezentację? Był zbyt pewny tego, że wygra bez większych problemów?

Zdecydowanie tak. Rozumiem nawet taką postawę. W końcu na Wyspach Owczych mieszka tylko 50 000 ludzi. Prawie każdy z naszych rywali z góry twierdzi, że wygra bez większych problemów. Dla nas jest to tylko dodatkowa motywacja, aby pokazać się z bardzo dobrej strony na boisku. Być może jest to też powód tego, że z Polską wywalczyliśmy dwa punkty, jeden z Finlandią, a z Gruzją aż trzy.

Po niedawnym meczu Polski z Wyspami Owczymi w kategorii U-21, w Polsce zwracano uwagę na to, że chyba masz lekką nadwagę. Nie obraź się, ale lubisz zjeść porządnie? Jaka jest prawda o wadze bramkarza, który zatrzymał Polaków w Lubinie?

Nie ukrywam, że lubię dobrze zjeść, ale głównym powodem mojej lekkiej nadwagi jest zupełnie coś innego. Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy musiałem przyjmować leki, które przepisał mi mój doktor. Przez trzy tygodnie przytyłem dziesięć kilogramów. Wracając do diety, jem wszystko, co lubię. Nie oznacza to jednak, że jestem słabym bramkarzem. W przyszłości na pewno będę bardziej “fit”. Niestety jeszcze nie wiem, kiedy nadejdzie ten moment (śmiech).

 

Jak się żyje na Wyspach Owczych? Polecasz ten kierunek podróży naszym czytelnikom?

Na Wyspach Owczych żyje się bardzo przyjemnie. Mieszkam w czwartym co do wielkości mieście w kraju. Liczy ono około 5000 mieszkańców. Wszyscy są dla siebie bardzo przyjaźni i pomocni. Dla nas to w zupełności normalne, że witamy się z każdym na ulicy. Szczerze polecam odwiedzić Wyspy Owcze. Zachęcam wszystkich, aby zwiedzili kiedyś mój kraj.

Na koniec pół żartem, pół serio. Gdy przychodzi nam grać z Wami, to nasi kibice mówią, że nie wypada nam przegrać z “pasterzami”. Nie jest to próba obrażania Twojego kraju, po prostu w Polsce mamy spory dystans do kibicowania. Zapytam wprost. Czy w Twoim kraju dużo osób utrzymuje się z hodowli owiec?

Tak, coś w tym jest. Na Wyspach Owczych jest więcej owiec niż mieszkańców (śmiech).

 

Dziękujemy Ci za rozmowę.

Ja również dziękuję i pozdrawiam czytelników Sport Plus. 

 

Z Karstinem Hansenem rozmawiali Paweł Dzik i Arkadiusz Jargieło.

 

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

 

Dodaj komentarz