W niedzielne popołudnie czeka nas spotkanie Legii Warszawa z Lechem Poznań. Jeszcze dwa sezony temu było to starcie, na które każdy kibic czekał z wypiekami na twarzy, a ogólnokrajowe media zalewane były zapowiedziami tego meczu na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Obecnie optyka tego spotkania zmieniła się diametralnie. W ten weekend fani futbolu z większym zaciekawieniem spoglądają na Kraków i starcie Wisły z liderem (Lechią Gdańsk), niż na Łazienkowską 3, gdzie dojdzie do konfrontacji szumnie określanej mianem “Derbów Polski”.

Rok 2016 miał być w dziejach Legii Warszawa przełomowy. Historyczny awans do Ligi Mistrzów po ponad dwudziestu latach gehenny, miał zagwarantować “Wojskowym” fundamenty, by zdominować na lata rozgrywki na domowym podwórku. Trudno nie odnieść wrażenia, że ta epokowa partycypacja z tuzami europejskiej piłki zadziałała niczym “pocałunek śmierci” dla stołecznej drużyny. Od tamtego czasu Warszawiacy, z większą lub mniejszą regularnością, ponoszą spektakularne klęski zarówno na polu marketingowym, jak i sportowym. Wprawdzie w ubiegłych rozgrywkach udało się zdobyć dwa najważniejsze trofea w polskim futbolu, ale był to raczej wynik nieudolności konkurentów, niż rzeczywistej siły Legii. Początek obecnego sezonu to dla stołecznego zespołu ciąg fatalnych występów zarówno w lidze, jak i w europejskich pucharach. Apogeum tej sportowej nieudolności był przegrany dwumecz z mistrzem Luksemburga w drodze do Ligi Europy. Po tym blamażu doszło do sporych roszad w pionie szkoleniowym “Wojskowych”. Najważniejszą z nich było powierzenie roli szkoleniowca pierwszego zespołu Ricardo Sa Pinto. Głównym zadaniem Portugalczyka jest jak najszybsza poprawa stylu gry oraz wyników, co w perspektywie ma zapewnić stabilizację mentalną. Weryfikacja poczynań nowego trenera nadchodzi bardzo szybko. Dyspozycję aktualnego mistrza Polski przetestuje odwieczny rywal – poznański Lech.

Sytuacja w drużynie z Wielkopolski również nie napawa optymizmem. Od 2015 roku kibice “Kolejorza” czekają na jakiś godny odnotowania sukces. Frustracja wśród fanów siedmiokrotnego mistrza Polski narastała z każdym kolejnym sezonem. Jej granice zostały przekroczone na koniec ubiegłych rozgrywek, kiedy lechici w popisowy sposób stracili szansę na końcowy triumf. Po rundzie zasadniczej Lech przewodził ligowej stawce bez porażki na własnym stadionie. W fazie finałowej poznaniacy doznali szokującej metamorfozy, przegrali wszystkie mecze u siebie i w ostatecznym rozrachunku zakończyli sezon na najniższym stopniu podium. Wynikiem kolejnego rozczarowującego roku były przetasowania zarówno wśród zawodników, jak i sztabu szkoleniowego. Prowadzenie drużyny zostało powierzone Ivanowi Djurdjeviciowi. “Kolejorz” pod wodzą nowego trenera zanotował bardzo dobry start nowych rozgrywek, zwyciężyli cztery spotkania z rzędu, po czym w poznańskiej “lokomotywie” zabrakło mocy. Lech będzie starał się przełamać impas w starciu z warszawską Legią.

Starcie Legii z Lechem to zawsze duże wydarzenie dla sympatyków obu zespołów. Nie od dziś wiadomo, że relacje na linii Warszawa – Poznań nie należą do najlepszych. Możemy być niemal pewni, że na trybunach fani stworzą atmosferę zasługującą na miano “Derbów Polski”. Pozostaje wierzyć, że zawodnicy pod wpływem dodatkowej dawki adrenaliny, wzniosą się na wyżyny swoich możliwości i pomimo wszelkich problemów, jakie im towarzyszą, stworzą dobre, futbolowe widowisko. Walka będzie się toczyć nie tylko o ligowe punkty. W grę wchodzi również nadszarpnięta reputacja i utracone zaufanie kibiców, które czasami jest cenniejsze niż pozycja w tabeli.

 

źródło zdjęcia wyróżniającego: en.as.com

Dodaj komentarz