Dzisiejszej nocy dojdzie do kolejnego bokserskiego święta. Na 90-tysiecznym stadionie Wembley nazywanym też „Domem Futbolu” Anthony Joshua (21-0, 20 KO) stoczy kolejną obronę swoich mistrzowskich tytułów. Po raz pierwszy poza pasami IBF, WBA i mniej prestiżowego IBO „AJ” będzie bronił czempionatu WBO, który zdobył w swoim ostatnim pojedynku, w unifikacyjnej walce z Josephem Parkerem (24-0). Rywalem Brytyjczyka z nigeryjskimi korzeniami będzie Rosjanin Aleksander Powietkin (34-1, 24 KO), który uważany jest przez ekspertów za czołówkę wagi ciężkiej i jednego z najlepszych pięściarzy w tej dywizji.

Ciężko o lepiej poprowadzoną karierę niż w przypadku Anthonego Joshuy. Mając zaledwie 44 pojedynki na ringach amatorskich miał na swoim koncie srebro mistrzostw świata i złoty medal olimpijski i już od początku swojej kariery był uważany za przyszłego mistrza świata. Podobnej sztuki udało mu się dokonać na zawodowstwie. W swoim 16 starciu na ringach zawodowych wygrał w drugiej rundzie z Charlesem Martinem (23-0-1)  i odebrał mu pas IBF. Po dwóch udanych obronach pasa z Dominikiem Breazeale (17-0) i z Erikiem Moliną (25-3), zmierzył się z Władimirem Kliczko (64-4) i pokonał wieloletniego mistrza po jednej z najbardziej emocjonujących walk ostatnich lat, gdzie sam był na skraju przegranej, ale ostatecznie przełamał rywala i udowodnił, że ma serce prawdziwego mistrza.

Dzięki wygranej z Ukraińcem dołożył do swojego dorobku tytuły WBA Super i mniej prestiżowy IBO. Od tamtego momentu „AJ” stał się największą gwiazdą boksu i żaden pięściarz nie generuje takich zysków jak Brytyjczyk. Gdy dołożymy do tego jego potencjał marketingowy i to, że sam potrafi wyprzedawać stadiony, nic nie stoi na przeszkodzie, by Joshua stał się legendą tego sportu. Lekko rozczarowująca mogła być jego postawa w dwóch ostatnich starciach z Carlosem Takamem (35-3-1) i Josephem Parkerem. Oczywiście, oba te pojedynki wygrał bezdyskusyjnie , ale nie mogliśmy podziwiać takiego geniuszu i błysku, jaki pokazywał w swoich wcześniejszych pojedynkach.

Ostatnie występy Aleksandra Powietkina też nie były bardzo efektowne. W trzech ostatnich pojedynkach nie potrafił znokautować Andrija Rudenki (31-2) i Christiana Hammera (22-4). Mimo wyraźnych punktowych wygranych widać było, że to nie jest ten sam Powietkin. W swojej ostatniej walce z Davidem Price’em (22-4), która miała być swoistą reklamą “Saszy” w Wielkiej Brytanii przed walką z ich mistrzem, to był tam w opałach i tylko dzięki swojej piekielnej sile w lewej ręce i temu, że szczęka Price’a do najmocniejszych nie należy udało mu się powalić rywala na deski. Nie zmienia to faktu, że Powietkin za ten występ nie zebrał pozytywnych recenzji.

Wpływ na słabszą postawę Rosjanina w ostatnim czasie miały na pewno wpadki dopingowe, których dopuścił się przed walkami z Deontayem Wilderem (40-0, 39 KO) i Bermanem Stivernem (25-3-1, 21 KO). Do obu pojedynków ostatecznie nie doszło. Powietkin wypadł z rankingu WBC, do którego po pewnym czasie i licznych perturbacjach go przywrócono. Niesmak pozostał.

Rosjanina pod żadnym pozorem nie można skreślać. Jest to bardzo doświadczony pięściarz i wojownik, który zawsze podejmie walkę. W ringowych wojnach czuje się bardzo dobrze i udowodnił to m.in. w walce z Carlosem Takamem (30-1-1), gdzie po fantastycznym pojedynku przełamał Francuza i na pewno będzie robił wszystko, by zejść z ringu jako mistrz świata.

Warunki fizyczne będą dziś po stronie Joshuy, natomiast Powietkin dysponuje dużym sprytem. Potrafi bardzo dobrze skrócić dystans i będzie na pewno polował na swój kapitalny lewy sierpowy. Według bukmacherów zdecydowanym faworytem tego starcia jest Anthony Joshua i Rosjanin będzie musiał wejść na wyżyny swoich możliwości, by nawiązać wyrównany pojedynek z Brytyjczykiem i wyjść z niego zwycięsko. Transmisja gali z Londynu od 19:00 na stronie internetowej TVP Sport. Walkę wieczoru będzie można zobaczyć  około 23:05 na otwartych kanałach TVP Sport i TVP1.

 

źródło zdjęcia wyróżniającego: skysports.com

Dodaj komentarz