Pewnie niejednokrotnie złapaliście się za głowę skrolując portal Transfermarkt albo ogarniając składy na Flashscore. To on tam gra?! Ten cykl będzie o głownych bohaterach właśnie takich sytuacji. Piłkarzach, którzy nie wiedzieć kiedy, znaleźli sobie nowego pracodawcę. Zaczynamy od portugalskiego bohatera narodowego, ekstraklasowego skandalisty i jednego z ulubieńców Tomasza Hajto. Jedziemy!

 

Éder (Portugalia, napastnik, 30 lat): Cofnijmy się na moment o dwa lata. Stade de France, 10 lipca 2016 roku. Finał Mistrzostw Europy. Faworytami spotkania są gospodarze, wypełniony po brzegi stadion w Paryżu nieustannie dopinguje Trójkolorowych. Francuzi mierzą się z Portugalią, która w drodze do finału nie wygrała ani jednego spotkania w regulaminowym czasie gry. Mecz finałowy przeciąga się. Dogrywka! W 109. minucie piłka trafia do Édera. Rosły napastnik decyduje się na strzał z dystansu. Hugo Lloris nie daje rady. Stade de France jest w szoku, a Éder staje się nieśmiertelny, daje Mistrzostwo Europy Portugalii. Sukces na Euro nie okazał się paliwem rakietowym dla kariery napastnika. Trzeba też przyznać, że Éder nigdy nie był łowcą bramek. Dość krętą drogą trafił w końcu do Lokomotiwu Moskwa. Od lipca definitywnie został zawodnikiem tej drużyny. Czy coś się zmieniło? Nie… Éder wciąż nie strzela bramek seriami. W tym sezonie rozegrał 257 minut w barwach moskiewskiej drużyny, bramkarza przeciwników jeszcze nie pokonał.

Sito Riera (Hiszpania, napastnik/pomocnik, 31 lat): Nasza ukochana Ekstraklasa obfituje w wydarzenia niecodzienne, czasami wręcz osiągające zenit swej kuriozalności. O ciągłość tej zasady zadbał 15 kwietnia 2018 roku Sito Riera. W meczu Śląska Wrocław z Sandecją Nowy Sącz Hiszpan… naruszył nietykalność cielesną arbitra głównego — Piotra Lasyka. Krewki pomocnik wyleciał za to zachowanie z boiska, został też ukarany dyskwalifikacją na pięć spotkań, oraz obarczony niemałą karą finansową. Komisja Ligi w tym przypadku nie miała wątpliwości, że Hiszpan zachował się karygodnie. Krewki pomocnik występuje dziś w Enosis Neon Paralimni. Były gracz Śląska Wrocław na Cyprze wielkiej kariery nie robi, w tym sezonie jeszcze nie powąchał murawy. Może chociaż trzyma nerwy na wodzy?

Benedikt Höwedes (Niemcy, obrońca, 30 lat): W niedalekiej przeszłości Tomasz Hajto niejednokrotnie porównywał Artura Jędrzejczyka do doświadczonego obrońcy z Niemiec. Esencją symetrii miała być uniwersalność obu zawodników. Sporo w tym prawdy. W najlepszych latach swojej kariery reprezentacyjnej “Jędza” mógł występować na wszystkich pozycjach w bloku defensywnym. Od lat taką wszechstronnością imponuje Höwedes. Mowa o naprawdę utytułowanym zawodniku, który będąc podstawowym lewym defensorem Niemiec, w 2014 roku wywalczył Mistrzostwo Świata. Obrońca przez długie lata związany był z FC Schalke 04. Na podbój lig zagranicznych ruszył dopiero w 2017 roku, roczne wypożyczenie do Juventusu nie okazało się udane. W ostatnim okienku transferowym Höwedes trafił do Lokomotiwu Moskwa. Wydaje się, że Niemiec może być bardzo ważną postacią dla Mistrzów Rosji. W tym sezonie zagrał już w trzech spotkaniach drużyny Grzegorza Krychowiaka, Macieja Rybusa i… wspomnianego już Édera.

 

Paweł Dzik

 

 

Dodaj komentarz