Każda reprezentacja ma jakieś spotkanie, o którym może powiedzieć, że było najważniejsze w historii. Dla Greków będzie do finał Mistrzostw Europy, dla Polaków mecze o trzecie miejsce w Mistrzostwach Świata. Luksemburczycy swoje, do tej pory, najważniejsze spotkanie rozegrają dzisiaj.

Sytuacja w drugiej grupie ligi D, w Lidze Narodów jest dla drużyny Luca Holtza bardzo korzystna. Aktualnie są liderem w swojej grupie z sześcioma punktami, Białoruś z czterema oczkami jest na drugim miejscu. Zwycięstwo pozwoli powiększyć tę przewagę do pięciu punktów, więc kwestia awansu do dalszej fazy byłaby praktycznie rozstrzygnięta. Jaki nastrój panuje w Luksemburgu przed meczem? Mam wrażenie, że jest podobnie jak przed dwumeczem Dudelange – Legia. Dziennikarze otwarcie mówią, że Białoruś jest zespołem do pokonania. Przypominają fantastyczny mecz z Mołdawią, zakończony wygraną kadry z Beneluksu 4:0. Tak, Mołdawia to ogórki i pokonalibyśmy ich 5/6:0. Jasne, ale to i tak byłoby najwyższe nasze zwycięstwo nad kadrą Mołdawii, gdyż do tej pory rekordowym triumfem jest 3:0 po bramkach Juskowiaka. Ostatnie nasze zwycięstwo nad Mołdawianami odnieśliśmy cztery lata tamu, wygraliśmy 1:0 po bramce Brożka.

Dziennikarze, słusznie zauważyli, że w końcu to trener kadry Luksemburga używa słów „Nie ma już słabych drużyn”, „musimy być skupieni” o swoich rywalach. Zazwyczaj było na odwrót, co również pokazuję pewien postęp tejże kadry.

Bardziej stonowani są piłkarze. W wypowiedziach widać, że wiedzą o co toczyć się będzie gra i jak blisko są walki o awans na Mistrzostwa Europy. Przed wylotem na Białoruś selekcjoner Luc Holtz skrytykował… trenerów klubowych swoich piłkarzy. Holtz był zaskoczony, czemu Phillips nie gra w Legii. Powiedział, że ma nadzieję iż od stycznia filar jego reprezentacji zacznie więcej grać, sugerując zmianę klubu. Dodał, że jego zdaniem, Legionista ma wystarczające umiejętności, by grać w drużynie mistrza apolski. Oberwało się również szkoleniowcowi Metz za niewystawianie Laurenta Jensa. Obrońca w ciągu ostatnich pięciu spotkań wybiegł na boisko raptem raz, a na dziesięć kolejek rozegrał niespełna trzysta minut. Brak występów tego piłkarza na pewno boli selekcjonera, zwłaszcza że zawodnik sprowadzony przez Metz, w poprzednim sezonie w barwach Beveren, jeżeli był zdrowy, to zawsze wychodził na boisko od pierwszej minuty.

Jest też kilka dobrych wiadomości dla Holtza. Najważniejszą jest to, że Olivier Thill „z buta” wszedł do Ufy. Aktualnie, od przyjścia do klubu, każde spotkanie zaczyna w pierwszym składzie, zdążył zaliczyć już asystę w meczu przeciwko Jenisiej Krasnojarsk. W doskonałej formie jest Daniel Sinani, który ciągnie za uszy Dudelange w lidze i dobrze zaprezentował się w meczach Ligi Europy. Lars Gerson regularnie gra w barwach Norrkoping, a wypożyczony z Lyonu Martins Pereira w końcu wywalczył miejsce w składzie Troyes. Problemu z zestawieniem wyjściowej „11” selekcjoner kadry Luksemburga mieć nie powinien. Wątpię, by Holtz zaskoczył nas ustawieniem. Zapewne będzie to 4-5-1 z nastawieniem na szybką grę z kontry. Niewiadomą pozostaje, kto wystąpi na szpicy. Mimo wszystko, najprawdopodobniej od początku wystąpi Dave Turpel z Dudelange.

Najwięcej bólu żołądka mieli luksemburscy działacze. Tak, bólu żołądka, bo zapewne pamiętają ostatnią wycieczkę na Białoruś. Dwa lata temu, przed meczem w Borysowie, kadra oraz działacze z Luksemburga stołowali się u naszych wschodnich sąsiadów. W dniu meczu, zarówno piłkarze jak i rządzący luksemburską piłką dostali strasznego rozstroju żołądka. Część zawodników, jeszcze chwilę przed spotkaniem, miała problem z utrzymaniem pożywienia w żołądku. Nie wiadomo, czy zaszkodziły kołduny, babka ziemniaczana czy chłodnik, jednak zapobiegawczo z kadrą w tym roku na Białoruś poleciał szef kuchni, który ma zadbać o jedzenie dla delegacji  i piłkarzy. Środowisko dziennikarskie było zaskoczone tą decyzją, jednak szybko stwierdzono, że nie ma co kusić losu i jednak nie warto korzystać z dobrodziejstw lokalnej kuchni. Zapewne na zmianę punktu widzenia miało wpływ to, że część dziennikarzy też nie czuło się dobrze w dniu spotkania.

Problemy ma również selekcjoner Białorusi Igor Kruchenko. Piłkarze powołani z rodzimej ligi rzecz jasna grają w swoich klubach, jednak „stranieri” już tak często nie występują. Regularnie na boisku prezentuje się Martynovich w Krasnodarze, Majewski w Astanie, Politevich w Kajracie Ałmaty. I to by było na tyle. Siviakov, możemy go pamiętać z występów w Wiśle Kraków, ostatnio stracił miejsce w składzie Orenburga, Putsila powoli wraca do składu Ankaragucu po kontuzji, a Anton Saroka ostatni raz w pierwszym jedenastce Lokeren wyszedł dwa miesiące temu. To może być atut Luksemburczyków, bo w swojej kadrze mają dużo więcej piłkarzy, regularnie grających w solidnych ligach.

W piątek o 20:45 zapewne mało osób będzie na ulicach luksemburskich miast (troszkę mniej niż zwykle). Luksemburczycy dopiero zakochują się w piłce, jednak kadra narodowa jak i Dudelange, coraz mocniej rozpalają ogień pod to uczucie. Mam przeczucie, że w piątek znów Luksemburg będzie cieszył się z sukcesów swojej reprezentacji.

 

zdjęcie wyrózniające: Vasily Fedosenko

 

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz