Cztery spotkania – tyle będzie trwała nasza przygoda z dywizją A Ligi Narodów. Po porażce z Włochami w Chorzowie stało się jasne, że nie pasujemy do tego elitarnego grona.

W ostatnich latach polski statek pod nazwą “reprezentacja Polski” wypłynął na szerokie wody. Z dumą prezentował swoje walory pośród najpotężniejszej floty w europejskim futbolu. Po okresie pławienia się w luksusie i dryfowania po spokojnych wodach natrafił na potężny sztorm, który za burtę wyrzucił admirała Nawałkę. Próby ratowania tonącego statku podjął się niedoświadczony kapitan – Jerzy Brzęczek. Niestety, bezskutecznie. Okazało się bowiem, że nasz flagowy okręt to zwykły jednomasztowiec, który płynie na zwiniętych żaglach, z potężnymi dziurami w pokładzie i gdzie połowa załogi ma nikłe pojęcie o żegludze.

Spotkania z Portugalią i Włochami boleśnie obnażyły braki naszej reprezentacji. Porażka z aktualnym mistrzem Europy była gorzką pigułką, którą jednak dało się przełknąć. Niestety klęska w kluczowym starciu z Italią, to policzek, obok którego nie możemy przejść obojętnie, mając w świadomości fakt, że obecna drużyna z Półwyspu Apenińskiego przechodzi jeden z najgorszych okresów w swojej historii.

Obsada lewej strony bloku defensywnego od zawsze spędzała sen z powiek kolejnych selekcjonerów. Można odnieść wrażenie, że lata poszukiwań nie dość, że nie przyniosły rozwiązania problemu, to jeszcze go pogłębiły. Arkadiusz Reca, który w barwach Atalanty Bergamo rozegrał w tym sezonie jedno oficjalne spotkanie i Artur Jędrzejczyk, który niewiele ponad miesiąc temu był na peryferiach poważnego futbolu. Czy na takim materiale ludzkim można zbudować podwaliny poważnej reprezentacji? Nie, nie i jeszcze raz nie. Nasi rywale doskonale zdawali sobie sprawę z kłopotów na tej pozycji i bezlitośnie to wykorzystywali. Momentami aż żal było patrzeć na naszych reprezentantów, którzy jak juniorzy byli ogrywani przez lepiej wyszkolonych technicznie piłkarzy z południa Europy.
Ogólnie rzecz biorąc, to cała linia obrony wyglądała bardzo słabo. Ewidentny jest brak regularnej gry u Jana Bednarka. Kamil Glik notuje wyraźny spadek formy, tak jak cały zespół, w którym występuje. Z dobrej strony zaprezentowali się  jedynie Bartosz Bereszyński i Tomasz Kędziora. Selekcjoner miał niestety inne zdanie w tej kwestii i zawodnik Dynama Kijów starcie z Włochami oglądał z wysokości trybun. Paradoks numer 1. Spokojnie, będzie ich więcej.

Paradoks numer 2. Powołanie dla Pawła Olkowskiego. Facet, który wyrwał się szponom futbolowej otchłani piekielnej, wrócił do regularnego grania na dobrym poziomie, został okrzyknięty objawieniem Boltonu, dostał powołanie i… spotkanie z Portugalią obejrzał z wysokości trybun, a pełne 90 minut meczu z Włochami testował komfort ławki dla zawodników rezerwowych Stadionu Śląskiego. Czy Jerzy Brzęczek szuka alternatywy dla zawodnika od robienia atmosfery? Innego racjonalnego wytłumaczenia dla tego powołania nie ma, skoro wartość sportowa nie predestynowała go, by dostać choć kilka-kilkanaście minut szansy.

Sposób zestawienia linii pomocy w obu spotkaniach przypominał do bólu późny okres rządów Adama Nawałki, który uskuteczniał przedziwne kombinacje z grą wahadłowymi, balansował na granicy absurdu i koncertowo wytrącał z rąk najmocniejsze atuty. Jerzy Brzęczek ugiął się pod naciskiem opinii publicznej. Postanowił zrezygnować z nominalnych skrzydłowych i zagęścić środek pola. Efekt? Totalny chaos, brak regulowania tempa gry, kłopot z wymienieniem kilku celnych podań, brak konkretnego rozwiązań, jak przenieść ciężar gry na połowę przeciwnika. Uwaga, tutaj kolejny paradoks. Jakub Błaszczykowski, który od ponad roku spędził na murawie niewiele ponad 700 minut i Kamil Grosicki, który również ostatnich miesięcy nie zaliczy do udanych, sprawili, że zaczęliśmy konstruować akcje ofensywne. Gdzie jest logika?

Nie jestem w stanie racjonalnie wytłumaczyć tego, co się dzieje w kadrze narodowej z Karolem Linettym i Piotrem Zielińskim. Obaj grają w solidnych zespołach włoskiej Serie A, obaj pełnią w nich ważne funkcje, obaj posiadają przyzwoite wyszkolenie techniczne i zmysł do gry kombinacyjnej i obaj nie potrafią uwydatnić swoich walorów i niemałych umiejętności na gruncie reprezentacyjnym. Przecież dyspozycja, jaką zaprezentował Piotr Zieliński w spotkaniu z Włochami to był futbolowy kryminał. Ilość strat i błędnych decyzji była zatrważająca. Jestem nawet w stanie postawić odważną tezę, że w starciu z Italią suma jego pomyłek i fatalnych zagrań była wyższa, niż w całym ubiegłym sezonie w barwach Napoli. Czy to nie paradoks?

Krzysztof Piątek to objawienie obecnego sezonu na Półwyspie Apenińskim. Strzela jak na zawołanie, bije kolejne rekordy. Bilans w kadrze: dwa spotkania, jeden gol. Czy to niewystarczające argumenty, by jego potencjał został w jakiś sposób wykorzystany? Nie. Najlepszy strzelec ligi włoskiej przyglądał się przez 90 minut, jak jego koledzy nieudolnie próbują przedostać się przez szczelne zasieki ustawione przez podopiecznych Roberto Manciniego. Błędna taktyka? Względy personalne? Czy po prostu słabość obecnego szkoleniowca, który nie potrafi należycie wykorzystać zasobów, jakimi dysponuje?

Jerzy Brzęczek zalicza brutalne zderzenie z futbolem na najwyższym poziomie. Cztery spotkania: dwa remisy i dwie porażki. Styl, który nie rzuca na kolana. Wybory personalne pozostawiające wiele do życzenia. Błędne posunięcia taktyczne. W konsekwencji już po pierwszej edycji żegnamy się z najwyższą dywizją nowego projektu UEFY – Ligi Narodów. W danym momencie nie pasujemy do tego elitarnego grona, w związku z czym w następnych latach zamiast Niemców, Anglików czy Hiszpanów będziemy gościć Czechów, Austriaków lub Irlandczyków. Komplikuje się sprawa awansu na EURO 2020, spada prestiż spotkań nieeliminacyjnych, co w efekcie może obniżyć frekwencję na trybunach i zmniejszyć wpływy do kas futbolowej centrali w naszym kraju. Oby to również nie był pierwszy krok w stronę kolejnego mrocznego okresu futbolu w Polsce. Nikt nie chce do niego wracać, więc trzeba działać. Szybko i skutecznie.

 

zdjęcie wyróżniające: msn.com

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz