Ile razy nasza młodzieżowa reprezentacja do lat 21 znalazła się w granicach kraju gospodarza, który organizował turniej juniorskiego euro? Odpowiedź brzmi… raz. Dodatkowo był to rok 2017 i Polska. No właśnie, jeszcze nigdy w historii nie zakwalifikowaliśmy się do takiego rodzaju imprezy.

Żeby sprostować niejasności, tłumaczymy: mistrzostwa Europy do lat 21 rozgrywane są pod egidą UEFA od 1978 roku. Wszystkie edycje do 1992 odbywały się systemem dwóch rund. Pierwsza, grupowa, wyłaniała ośmiu zwycięzców, którzy brali udział w fazie pucharowej (ćwierćfinał-dwumecz, półfinał-dwumecz, finał-dwumecz). Polacy czterokrotnie wygrywali fazę grupową i grali w 1/4 finału. W 1982 za silna była Anglia, w 1984 Hiszpania, w 1986 Węgry, zaś w 1992 na drodze do najlepszej czwórki stanęli Duńczycy.

1992 stał się rokiem zmian. Nic w opisywanych rozgrywkach nie ulegało zmianie, poza półfinałami i finałem, które na zasadzie Final Four, miały odbyć się we Francji. Nasi rodacy byli bardzo blisko historycznego wyjazdu, gdyż po wygraniu grupy nadszedł czas na ćwierćfinałowy dwumecz, po którego wygraniu, Polacy zagraliby w ojczyźnie protoplastów bagietek. Niestety dwie porażki 1:3 oraz 0:2 z reprezentacją Portugalii  zakończyły naszą przygodę.

Po dość tłustych latach w reprezentacji U-21, nadszedł bardzo chudy okres. W latach 1996-2015, piłkarzy w biało-czerwonych strojach zabrakło na turniejach finałowych. Zmieniały się czasy, systemy turnieju finałowego i eliminacji, lecz nasi cały czas nie potrafili zaprezentować się w upragnionym turnieju finałowym. Najbliżej byli w 2000, 2002, 2004 oraz 2015 roku. W pierwszych trzech wymienionych edycjach, murem nie do przejścia okazały się baraże, do których Polacy trafiali z całkiem nieźle rozgrywanych grup eliminacyjnych. Jednak porażki kolejno z Turcją, Włochami i Białorusią zamykały z impetem drzwi, które powoli sobie otwieraliśmy. Natomiast totalne kuriozum nastąpiło w ostatnim eliminacyjnym meczu do Euro U-21 w Czechach (spotkanie odbyło się na jesieni 2014). Polacy w składzie z m.in. Michałem Żyro, Jakubem Szumskim, Pawłem Wszołkiem, czy Kacprem Przybyłko, potrzebowali tylko remisu z reprezentacją Grecji, aby zachować pierwsze miejsce w grupie i bezpośredni awans. Jednak ostatni z wcześniej wymienionych nie trafił do pustej bramki w końcówce przy stanie 1:1, co było jedynie początkiem katastrofy. Dosłownie ostatnim rzutem na taśmę Helleni wbili nam dwa trafienia i w ten sposób zostaliśmy zepchnięci na trzecią lokatę, która wykluczyła nas z całej zabawy…

W przypadku ostatniej kampanii, Polska nie brała udziału w eliminacjach. Świetnie zorganizowany turniej dla kibiców z zagranicy, stał się koszmarem dla kibiców z naszego grajdołka. Nasi reprezentanci zdobyli jedynie punkt po słabym meczu i remisie ze Szwecją. Porażki ze Słowacją i Anglią, ostatnie miejsce w grupie A dało dużo do myślenia pod względem szkoleniowym, ale z drugiej strony prawdopodobnie na tej imprezie też byśmy nie zagrali, gdyby nie gospodarstwo. Dlatego przed ekipą Czesława Michniewicza stoi kolejna wielka szansa na drugi w historii turniej finałowy (pierwszy po eliminacjach). Za kadrą dowodzoną przez Kownackiego i Żurkowskiego,  bardzo dobre eliminacje (nie licząc meczów Wyspami Owczymi), więc nic dziwnego, że jest duża nadzieja wśród kibiców. Niestety, w losowaniu trafiliśmy na Portugalię, dla której grają m.in. Ruben Neves, Diego Goncalves, Diogo Dalot, czy Jota. Reprezentanci z półwyspu iberyjskiego weszli do baraży z wielkim hukiem, rozbijając Liechtenstein 9:0 i wygrywając z silną Bośnią i Hercegowiną 4:2.

Czy damy radę wygrać w naszym czwartym podejściu barażowym? Oby tak, lecz wydaje się, iż biało-czerwoni nie są faworytem do awansu na EURO U-21 we Włoszech i San Marino…

 

 

Dodaj komentarz