W Polsce nie można zrobić wyniku ponad stan. Przykładów można podać kilka – Nieciecza, Garbarnia Kraków czy Podbeskidzie Bielsko-Biała. Ciężko tłumaczyć rozdmuchane ambicje prezesów, którzy po jednym sezonie widzą swój klub w europejskich pucharach. Jeszcze ciężej tłumaczyć kibiców, którzy niczym chorągiewka, w ciągu dwóch miesięcy zmieniają swój punkt widzenia o 180 stopni.

Wczoraj kibice Górnika po meczu z Cracovią pożegnali swoich piłkarzy śpiewem „Górnik to my, a nie kurwa wy” oraz „Gdzie jest Brosz”. Piłkarze Górnika w ciągu czterech miesięcy przeszli drogę od „Do młodzieży świat należy” do tekstów, że nie są częścią Górnika, co jest troszkę dziwne, bo większość zawodników 14-krotnego Mistrza Polski, to ludzie z familioków. Czy sytuacja w tabeli wymagała tak radykalnego stanowiska? Ostatnie miejsce w tabeli oczywiście chluby nie przynosi, jednak trzy punkty straty do 11 miejsca pokazuje, że wystarczy jedno zwycięstwo, by odbić się do dnia. Mam wrażenie, że kibice klubu z Zabrza marzyli o tym, by w tym sezonie również walczyć o puchary, a walka o utrzymanie jest dla nich na tyle uwłaczająca, że trzeba do porządku doprowadzić trenera Brosza.

Czy Górnik osiągnął wynik ponad stan w poprzednim sezonie? Oczywiście, przyczyniło się kilka rzeczy: dobra forma Angulo, Kurzawy i Kądziora, stabilna forma młodzieży oraz praca trenera Brosza. Przed rozpoczęciem nowego sezonu, odszedł trzon zespołu (Kurzawa, Kądzior oraz Wieteska), „posypali” się bracia Wolsztyńscy, więc Brosz musiał szybko uzupełnić połowę składu. Zrobił to młodzieżą, dużo ryzykując jednak patrząc długofalowo, moim zdaniem, była to właściwa droga. Nie ściągnął doświadczonych zawodników, czego domagała się część Zabrskiej publiczności. Czy starsi piłkarze przydaliby się w Zabrzu? Oczywiście. Czy stan klubowej kasy pozwoliłby by ściągnąć wartościowych piłkarzy z wieloma występami w ekstraklasie? Wątpię. Sytuacja finansowa Górnika jest trochę lepsza niż dwa/trzy lata temu, jednak do idealnej sytuacji jest jeszcze daleka droga. Mam wrażenie, że Brosz nie chciał ryzykować ponownego nadwyrężania budżetu, więc postawił na ryzykowny wariant. Aktualnie „Górnicy” muszą przede wszystkim myśleć o pełnym uzdrowieniu finansów, miejsce w tabeli powinno być drugorzędną sprawą. W sytuacji, w której aktualnie znajduje się klub z Zabrza, kibice powinni wspierać piłkarzy, a nie krzyczeć „Górnik to my”.

Swoją drogą, interesujący trend widać wśród kibiców. Hasło „X to my” ewoluowało do jakiegoś dziwnego skrzywienia, które wcześniej nie było spotykane. Legia gra słabo? „Legia to My” i żądanie dymisji zarządu oraz trenera. Widzew nie ściąga napastników? Żądania dymisji zarządu, jeżeli nie ściągnie się klasowego atakującego. A to, że zarząd uzdrowił finanse, rozwija klub na każdym polu, nie tylko sportowym jest nieważne. Napastnik albo dymisja! W czasie kryzysu czy też sytuacji, która nie odpowiada kibicom, używane jest hasło „To MY!”. Kibice nie chcą przeczekać kryzysu, wspomóc piłkarzy i pokazać zaufanie dla rządzących. Zaczyna się szydera, protesty czy „rozmowy motywujące”. Hasło, które dobrze pamiętam z końca lat 90 i początku XXI wieku, czy wygrywasz czy nie, odeszło w niebyt. Ciekawe, czy Ci, śpiewający wczoraj „Górnik to My”, tak samo rozwiązują kryzysy małżeńskie. „Małżeństwo to ja” i biorą żonę na rozmowę wychowawczą.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że rządzący ustępują przed prawie każdym postulatem kibiców. Legia krzyczy na Arce „Prawda jest taka, nie chcemy tutaj Jozaka” i Romeo za chwilę kończy romans z klubem z Łazienkowskiej. Porzucanie własnej wizji prowadzenia klubu dla zadowolenia kibiców nie jest dobrą drogą. Nie dlatego, że kibic nie jest ważny, bo bez kibiców ciężko stworzyć duży klub, ale dlatego że pewna wizja klubu w który inwestujesz swoje pieniądze, powinna zostać zachowana.

Czy porażka z pewnie kroczącą po mistrzostwowychodzącą z kryzysu Cracovia była wstydem? Nie. Biorąc pod uwagę możliwości finansowe oraz jakość samych piłkarzy, ta porażka nie była zaskoczeniem. To, że w poprzednim sezonie Górnik wygrywał takie spotkanie, było splotem pewnych okoliczności okraszone ciężką pracą trenera Brosza. Jednak trzeba zejść na ziemię i dać trenerowi spokojnie wyjść z kryzysu.

„Gdzie jest Brosz” – pytali kibice Górnika. Zapewne myślał, jakie błędy zostały popełnione i co zrobić, by wyjść z kryzysu. Tak, żeby kibice Górnika mogli jeździć na europejskie wojaże nie na wakacje, a na przygodę ze swoim klubem w pucharach.

 

zdjęcie wyróżniające: gornikzabrze.pl

 

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz