Pośród setek spotkań na europejskich boiskach w ubiegły weekend, jedno wyróżniło się szczególnie. Klub Marcina Kamińskiego, Fortuna Düsseldorf, został zmasakrowany 7:1 we Frankfurcie przez tamtejszy Eintracht. Większe wrażenie robi jednak nie sam wynik, a wyczyn, jakiego dokonał w tym spotkaniu dwudziestoletni Luka Jović. Serb zaaplikował rywalom pięć bramek i został najmłodszym piłkarzem w historii Bundesligi, który dokonał tej sztuki.

Początek.

Luka Jović urodził się 23 grudnia 1997 roku w niewielkiej miejscowości Bijeljina, na północnym — wschodzie Bośni i Hercegowiny, tuż przy granicy z Serbią. Swoje pierwsze futbolowe szlify zbierał w klubie piłkarskim z Loznicy. Tam zauważono jego talent i zaproszono go do gry w specjalnej lidze dla wybitnie uzdolnionych dzieci w wieku od 4 do 12 lat. Młody Luka już w pierwszym meczu nowych rozgrywek ustrzelił hattricka i znalazł się w notesach wielu skautów. Jednym z nich był Toma Milicevic — łowca talentów Crvenej Zvezdy, który po wnikliwej obserwacji zaprosił Jovicia na testy do klubu z Belgradu.

Przedsiębiorczy ojciec.

Niewątpliwie, talent do futbolu Luka odziedziczył po ojcu. Milan Jović również zawodowo grał w piłkę. W swoim CV ma m.in. występy w Partizanie Belgrad, Spartaku Moskwa i FK Rostów. Umówmy się, jest to skład, który nie rzuca na kolana przeciętnego fana futbolu. W związku z tym opiekuńczy tatuś postanowił, że osobiście zadba o to, by syn zrobił większą karierę niż on i od samego początku pracuje sumiennie jako menedżer swojego potomka.

Wystarczy nadmienić, że Milan wynegocjował zwroty na dojazdy z Bataru do Belgradu (2000 dinarów), gdy Luka grał w “development league” plus 50 euro bonifikaty za każde spotkanie. Poza tym, po ofercie Crvenej Zvezdy, Jović senior, wykorzystując swoje koneksje w Partizanie, próbował właśnie tam ulokować syna. Oczywiście w zamian za lepsze warunki finansowe. Ostatecznie, decyzja została podjęta suwerennie przez Luke i podpisał on umowę z klubem spod znaku “Czerwonej Gwiazdy”.

Debiut w profesjonalnej piłce.

28 maja 2014 roku w wieku 16 lat, pięciu miesięcy i pięciu dni Luka Jović zadebiutował w barwach drużyny z Belgradu w ligowym spotkaniu z Vojvodiną Nowy Sad. Wszedł na boisko w 73 minucie i chwilę później cieszył się z debiutanckiej bramki, dzięki której poprawił rekord Dejana Stankovicia na najmłodszego strzelca w dziejach klubu. Historyczny gol przyczynił się również do przypieczętowania tytułu mistrzowskiego.

Pierwsze derby Belgradu.

16 października 2014 roku Jović pobił kolejny rekord na klubowych kartach Crvenej Zvezdy. Został on bowiem najmłodszym piłkarzem, który wystąpił w elitarnych derbach Belgradu. Miał wówczas 16 lat, dziewięć miesięcy i 25 dni. Stawka oraz anturaż całego wydarzenia wyraźnie przytłoczyły młodego napastnika, który zmarnował w tym meczu kilka wybornych szans.
W przekroju całego sezonu statystyki Jovicia były jednak na tyle zadowalające, że został mu zaoferowany nowy, trzyletni kontrakt (do czerwca 2018 roku).

Eksplozja talentu.

Sezon 2015/2016 okazał się przełomowym w karierze młodego Serba. Był on od początku rozgrywek pierwszym wyborem Miodraga Bozovicia. W pięciu spotkaniach otwierających ligowe zmagania strzelił trzy bramki. Eksplozja talentu i stale rosnącą popularność nie pozostała bez echa w rodzinnych stronach Luki. W listopadzie 2015 roku młody gwiazdor oraz jego rodzina dostawali pogróżki od gangstera z Loznicy. Straszył, że zostaną połamane nogi piłkarza, jeżeli nie otrzyma w określonym terminie odpowiednio wysokiego haraczu. Na szczęście agresor bardzo szybko został schwytany i Luka mógł skoncentrować się tylko na grze w piłkę oraz dalszym rozwoju swoich nieprzeciętnych umiejętności.

Nieudany epizod w Benfice i wypożyczenie do Eintrachtu.

W lutym 2016 roku w wielką nadzieję serbskiej piłki postanowiła zainwestować Benfica Lizbona. Za niemal 7 milionow euro osiemnastoletni wówczas Jović przeniósł się do Portugalii. Na pierwszy rzut oka decyzja wydawała się niezwykle celna. Mocny klub, z bogatą tradycją, potężnym zapleczem infrastrukturalnym, niezwykle renomowaną akademią, słynącą ze znakomitego szkolenia. Idealne miejsce do rozwoju. Niestety na Półwyspie Apenińskim kariera Jovicia znacznie wyhamowała. W ciągu półtora roku rozegrał on zaledwie cztery spotkania (w sumie 40 minut) w barwach pierwszej drużyny z Estadio da Luz. Nie tego oczekiwano. Bardzo słaba pozycja w klubie z Lizbony znacząco wpłynęła na decyzje o zmianie otoczenia. Wybór padł na Bundesligę. Pierwszego lipca 2017 roku Jović na zasadzie dwuletniego wypożyczenia dołączył do Eintrachtu Frankfurt. Niemiecki klub w umowie zagwarantował sobie opcje pierwokupu. Biorąc pod uwagę statystyki Serba w nowych barwach (37 spotkań, 18 bramek) trudno przypuszczać, by klub z Commerzbank Areny nie zechciał z tego przywileju skorzystać.

Występy w reprezentacji.

Luka Jović od najmłodszych lat był pod baczną obserwacją osób ze sztabów szkoleniowych reprezentacji Serbii. Po raz pierwszy narodowy trykot założył w wieku 14 lat 8 miesięcy i 19 dni (Serbia U-16). Powołania do reprezentacji otrzymywał regularnie, adekwatnie do swojego wieku i z taką samą systematycznością zdobywał w nich bramki. W 59 występach w drużynach młodzieżowych strzelił 44 gole.
W lipcu 2014 roku selekcjoner Veljko Punovic powołał Jovicia do składu na Mistrzostwa Europy drużyn do lat 19.
W 2015 roku kontuzja wyeliminowała go z występu w Mistrzostwach Świata U-20 w Nowej Zelandii.

Debiut w dorosłej reprezentacji przyszedł dość nieoczekiwanie tuż przed ostatnim Mundialem. Pomimo ogromnego potencjału, nikt nie przypuszczał, że Jović znajdzie się w grupie zawodników branych pod uwagę przy ustalaniu składu na najważniejszy turniej czterolecia. Selekcjoner Mladen Krstajić zaskoczył. Piłkarz Eintrachtu Frankfurt zadebiutował w kadrze czwartego czerwca 2018 roku w spotkaniu przeciwko Chile, a później znalazł się w wąskiej kadrze na Mistrzostwa Świata w Rosji. Tam zaliczył epizod w meczu z wielką Brazylią.

Przyszłość serbskiej piłki.

Luka Jović w ubiegły weekend dokonał rzeczy niebywałej. Takim mianem trzeba określać pięć bramek zdobytych w jednym meczu. Choć kariera niespełna 21-letniego Serba przypomina nieco sinusoidę, to już kilkukrotnie dal pokaz swoich nieprzeciętnych umiejętności i udowodnił, że drzemie w nim ogromny potencjał. Łakomym wzrokiem w jego kierunku spoglądają tuzy europejskiego futbolu z Tottenhamem i Chelsea na czele. Zdecydowanie warto zapamiętać to nazwisko. Być może jesteśmy właśnie świadkami narodzin nowej, wielkiej gwiazdy piłkarskiego fachu.

 

zdjęcie wyróżniające: t-online.de

 

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz