22 maja 2010 roku, Estadio Santiago Bernabeu w Madrycie. W wielkim finale Ligi Mistrzów Inter Mediolan po dwóch bramkach Diego Milito pokonuje Bayern Monachium i zdobywa najważniejszy tytuł w europejskiej piłce, wcześniej wygrywając Mistrzostwo i Puchar Włoch. W tym samym czasie lokalni rywale z AC Milan, zwycięzcy LM z 2007 roku, pomimo braku sukcesów w europejskich pucharach, w królewskim sezonie Interu zajmują 3 miejsce w Serie A, by rok później zdobyć ostatnie jak dotąd Scudetto. Od tego czasu pozycja mediolańskich klubów w Europie regularnie spada. Jakie są szanse, by stadion San Siro znów był świadkiem spektakularnych sukcesów?

Po kilku latach absolutnej posuchy sygnał do odbudowy wielkiej piłki w Mediolanie dała drużyna z niebiesko – czarnej części miasta. Inter, który w 2010 roku zdobył wszystkie najważniejsze trofea we włoskim i europejskim futbolu, miał u stóp cały piłkarski świat. Wtedy jednak z tej idealnie dopasowanej układanki wyjęto jeden, najważniejszy element. Z drużyną pożegnał się Jose Mourinho, który postanowił szukać nowych wyzwań w Realu Madryt. Brak najlepszego wówczas trenera świata szybko rozregulował maszynę, jaką był wtedy Inter. W sezonie 2010/2011 przygoda obrońcy tytułu w Lidze Mistrzów skończyła się w ćwierćfinale, gdy na drodze „Nerazzurrich” stanęła rewelacja tamtych rozgrywek, czyli Schalke. Przegrana walka o Mistrzostwo Włoch z Milanem dodatkowo przybiła kibiców, a ich nastrojów nie był w stanie poprawić Puchar Włoch, który Inter zdobył po wygranym 3:1 meczu z Palermo. W tamtym sezonie zadaniem podtrzymania zwycięskiej passy po Mourinho został obarczony Rafael Benitez, ale Hiszpan nie spełnił oczekiwań działaczy. Jak się później okazało, zwolnienie Beniteza i zastąpienie go przez Leonardo, było początkiem gorącego krzesła, jakim stało się stanowisko trenera Interu. Ranieri, Mancini, De Boer… to tylko najbardziej znane nazwiska, jakie w ostatnich latach miały przywrócić „Nerazzurrim” dawny blask. Ich starania kończyły się jednak fiaskiem, a Inter powoli stawał się typowym średniakiem włoskiej Serie A. Przełom nastąpił, gdy w czerwcu 2017 drużynę objął Luciano Spalletti. Pod jego wodzą Inter znów zaczął liczyć się we włoskiej piłce. Pomimo dominacji Juventusu i Napoli, „Nerazzurri” do końca walczyli o pierwsze od 7 lat miejsce na podium na koniec sezonu. Tego celu nie udało się osiągnąć, ale dzięki wygranej w dramatycznych okolicznościach w ostatniej kolejce z Lazio Rzym, Inter zapewnił sobie awans do Ligi Mistrzów. W obecnym sezonie Mediolańczycy mają więc możliwość gry na najważniejszych frontach i co najważniejsze, jak dotąd wychodzi im to znakomicie. Zaledwie 2 porażki w 9 meczach Serie A, pozwalają Interowi zajmować aktualnie miejsce na najniższym stopniu podium. W Lidze Mistrzów, pomimo nadzwyczaj trudnej grupy, patent na Inter znalazła jak dotąd tylko Barcelona, a pokonanie takiej marki jak Tottenham jest najlepszym dowodem na to, że w niebiesko-czarnej części Mediolanu wszystko zmierza w dobrym kierunku, co powinno cieszyć wszystkich prawdziwych fanów futbolu.

Podczas gdy Inter powoli wraca na piłkarskie salony, w trwającym od kilku lat marazmie wciąż tkwią lokalni rywale. Drużyna AC Milan swój ostatni duży sukces osiągnęła w 2011 roku, gdy zespół prowadzony przez Massimiliano Allegriego zdobył tytuł Mistrza Włoch. Co prawda jeszcze w dwóch następnych sezonach „Rossonerim” udało się zająć odpowiednio drugie i trzecie miejsce na koniec sezonu, ale nie były to osiągnięcia satysfakcjonujące przyzwyczajonych do sukcesów kibiców, zwłaszcza, że dobra gra w lidze nie miała swojego odzwierciedlenia w europejskich pucharach. Kończenie przygody z Ligą Mistrzów na 1/8 finału nie mogło być odbierane pozytywnie, choć warto dodać, że już na tak wczesnym etapie rozgrywek Milan musiał mierzyć się z takimi drużynami, jak Barcelona czy Atletico Madryt. Gdy w 2014 roku z zespołem pożegnał się Allegri, działacze Milanu postanowili przyjąć strategię zatrudniania w roli trenerów byłych piłkarzy, najczęściej mających za sobą grę w barwach „Rossonerich” (wyjątkiem jest tutaj Sinisa Mihajlovic, który jako piłkarz grał w… Interze). Okazało się jednak, że Clarence Seedorf czy Filippo Inzaghi, pomimo swojego niezaprzeczalnego wkładu we wcześniejsze sukcesy Milanu jako zawodnicy, nie odnaleźli się na ławce trenerskiej. Efektem było kilka lat błąkania się w środku tabeli Serie A, co wiązało się z brakiem możliwości gry w europejskich pucharach, co było ujmą na honorze dla najbardziej utytułowanego na szczeblu międzynarodowym klubu w historii (18 trofeów). Ta niechlubna seria została przerwana w poprzednim sezonie, gdy Milan dostał się do fazy grupowej Ligi Europy. W Mediolanie wiązano z tym epizodem wielkie nadzieje, ale znów w 1/8 finału przeszkodą nie do przejścia okazał się Arsenal. Wtedy już trenerem Milanu był Gennaro Gattuso, kolejna z ikon drużyny, która rządziła w Europie w poprzedniej dekadzie. Znany ze swojej nieustępliwości i twardej gry Gattuso zakończył poprzedni sezon na 6 miejscu, dzięki czemu Milan ponownie dostał szansę gry w Lidze Europy. Obecny sezon miał być przełomowy i rzeczywiście rozpoczął się naprawdę dobrze. W dwóch pierwszych kolejkach Serie A Milan potrafił strzelić 2 bramki Napoli (ostatecznie „Rossoneri” przegrali 2:3) i pokonać będący od lat w czołówce ligi włoskiej zespół AS Roma. Niestety, im dalej w las, tym drużyna Gattuso spisywała się coraz gorzej. 12 miejsce w Serie A i ostatnia porażka z Betisem w Lidze Europy spowodowały gwałtowne rozgrzanie stołka, na którym siedzi Gattuso. Obecnie wśród potencjalnych kandydatów na jego następcę wymienia się Arsene’a Wengera. Jest to niewątpliwie świetny fachowiec, który mógłby świetnie się sprawdzić w innym otoczeniu niż liga angielska, w której spędził większość swojej trenerskiej kariery. Fani „Rossonerich” niecierpliwie wyczekują wiec kolejnych informacji i zmian, póki sezon jest jeszcze do uratowania.

Wielka piłka powoli wraca na San Siro, ale przez wiele lat najlepszym i najbardziej emocjonującym meczem na tym stadionie były derby Mediolanu, które elektryzowały całe Włochy i Europę. Przez lata nieudanych wyników obu drużyn, waga spotkań Interu z Milanem straciła jednak na znaczeniu. Obecnie bliżej powrotu do najlepszych czasów jest Inter z niesamowitym Mauro Icardim w składzie (to jego bramka w doliczonym czasie gry dała „Nerazzurrim” wygraną w ostatnich derbach). Przed drużyną Milanu jeszcze wiele ciężkiej pracy, aby nadrobić dystans do lokalnego rywala, a przede wszystkim, aby wrócić na zwycięską ścieżkę i znów stać się zespołem, z którym będzie musiał się liczyć cały piłkarski świat. Warto trzymać kciuki za oba zespoły, bo ich miejsce od zawsze jest z przodu stawki. Czas najwyższy wyrwać się z marazmu i rozpocząć atak na najwyższe piłkarskie szczyty.

 

Zdjęcie wyróżniające: stadiumastro.com

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz