O 18.00 pierwszy gwizdek towarzyskiego spotkania Polska-Czechy. Warto obejrzeć ten mecz z zaangażowaniem. W Gdańsku zobaczymy odpowiedzi na wiele pytań kluczowych dla Reprezentacji Polski. Obyśmy delektowali się rozkładaniem na czynniki pierwsze przynajmniej dobrego meczu w wykonaniu Biało-Czerwonych.

1. W którym miejscu jesteśmy

Biało-Czerwoni jeszcze nie wygrali pod rządami Jerzego Brzęczka. Wypadałoby przełamać tę niemoc, szczególnie grając przed własną publicznością. Mecze towarzyskie rządzą się swoimi prawami, ale nasza reprezentacja znalazła się w takim miejscu, że dziś po prostu wypada zagrać w taki sposób, że ewentualny brak zwycięstwa mógłby być efektem jakiegoś totalnego braku szczęścia pod bramką Czechów. Porażki z Portugalią i Włochami można tłumaczyć tym, że graliśmy z naprawdę silnymi rywalami. Ok, jest w tym sporo prawdy. Ewentualnego braku zwycięstwa z Czechami po meczu zagranym w kiepskim stylu nie usprawiedliwi się w ten sposób. Choć to mecz jedynie towarzyski, da nam sporo odpowiedzi na pytania o naszą realną siłę sportową.

2. Kibic kochający, choć niecierpliwy

Wszystko wskazuje na to, że frekwencja na dzisiejszym meczu nie będzie najgorsza, a stadion w Gdańsku wypełni się kibicami. Ostatnie wyniki Biało-Czerwonych sprawiły, że z trybun coraz częściej można usłyszeć gwizdy i buczenie… Tak było w Chorzowie. W zasadzie nie wiem, co gorsze. Gwizdy i buczenie oznaczają wciąż zaangażowanie ze strony kibiców. Najgorsza byłaby zwyczajna cisza, zobojętnienie. Recepta na problem jest prosta. Jeśli piłkarze pokażą dziś, że chcą, starają się, walczą, to z trybun na pewno znikną gwizdy, buczenie i alert przed grobową ciszą. Wsłuchajmy się wieczorem w głos kibiców.

3. Czas zebrać plony

Dodam tekstowi nieco kolorytu i użyję terminologii Michała Probierza. Można zaakceptować to, że Jerzy Brzęczek dotąd siał. Wydaje się, że etap siewu mamy już za sobą. Pora na pierwsze plony. Chciałbym, aby po dzisiejszym meczu każdy z nas zapamiętał coś pozytywnego z gry naszej reprezentacji. Mówiąc wprost jakiś plon Brzęczka. Niech to będzie np. odpowiedzialna gra w defensywie, dominacja w środku pola, mądrze rozgrywane stałe fragmenty gry… w pozytywnym tego słowa znaczeniu — cokolwiek.

4. Licznik Lewandowskiego

Nasz kapitan ostatni raz na listę strzelców wpisał się… 12 czerwca w towarzyskim spotkaniu z Litwą. Po drodze był nieudany Mundial, fiasko transferu do Realu Madryt i lekki dołek formy w Bayernie. Fakty są takie, że Robert w dotychczasowych meczach Ligi Narodów ma delikatnie mówiąc poważne problemy ze stwarzaniem sobie sytuacji podbramkowych. Oczywiście na jego niekorzyść działała mizerna forma pomocy ze strony reszty Biało-Czerwonych. Najczęściej jest tak, że Robert strzela, gdy ktoś mu dobrze dogra. Nie zmienia to jednak faktu, że złośliwy zaczynają liczyć Robertowi minuty bez strzelonego gola w Reprezentacji, a ci bardziej życzliwi kibice po prostu cierpliwie czekają, aż licznik bramek drgnie. Lewy przyjechał do Gdańska z lekko stłuczonym kolanem, ale wszystko wskazuje na to, że dostanie dziś szansę od Jerzego Brzęczka i to od pierwszej minuty.

5. Pora rozwinąć skrzydła

Nie ma sensu tłumaczyć tego, że ustawicznie nie wychodzi nam gra bez typowych skrzydeł. Zawodziliśmy, grając wahadłami za Adama Nawałki, zawiedliśmy, grając bez typowych skrzydeł za Jerzego Brzęczka. Po prostu, w ataku musi być gaz. Dziś mamy zacząć mecz z Kamilem Grosickim i Przemysławem Frankowskim na skrzydłach. Mecz pokaże, czy Grosik jest już w takiej dyspozycji, że od pierwszej minuty może decydować o sile naszej ofensywy. Prawdziwy egzamin dojrzałości przed Frankowskim. Skrzydłowy Jagiellonii nie miał ostatnio najlepszego okresu w karierze. Tym bardziej powinien wykrzesać z siebie maksimum zaangażowania. Osobiście czekam na szansę dla Damiana Kądziora. Były piłkarz Górnika Zabrze może nie jest typowym skrzydłowym, ale z całą pewnością zasługuje na solidną porcję boiskowych minut. Przyglądajmy się dziś renesansowi naszych skrzydeł.

6. Operacja Bereś

Wiele wskazuje na to, że Bartosz Bereszyński rozpocznie dzisiejszy mecz na lewej obronie. Nie jest tajemnicą, że na tej pozycji mamy nieustające problemy od wielu lat. Na tę chwilę: Maciej Rybus nie pojechał na zgrupowanie z powodu kontuzji, Artur Jędrzejczyk już nie jest tym piłkarzem z Euro 2016, Rafał Pietrzak ma jeszcze wiele do udowodnienia, a Arkadiusz Reca znajduje się w dramatycznej sytuacji, jeśli chodzi o grę (a raczej jej brak) w Atalancie. Nic dziwnego, że Jerzy Brzęczek prawdopodobnie “poświęci” Bereszyńskiego ustawiając go na lewej obronie. Nie będzie to optymalna sytuacja dla gracza Sampdorii, ale wydaje się, że innej drogi zwyczajnie nie ma. Miejsce na prawej flance defensywy zajmie dziś najpewniej Tomasz Kędziora. Obserwujmy skutki tej roszady.

7. Bogaci tylko na papierze?

Wydało się, że odejście na reprezentacyjną emeryturę Łukasza Piszczka nie wyrządzi nam największej krzywdy z powodu solidnej liczby jego potencjalnych następów. Jak to często w życiu bywa — plany okazała się niespójne z zaistniałą rzeczywistością. Dziś prawdziwy test dla sukcesorów Piszczka. Na prawej stronie defensywy mecz wspomniany już Tomasz Kędziora. Były piłkarz Lecha Poznań ma wiele do udowodnienia. Niemałe są też oczekiwania. Jeśli Operacja Bereś wypali, to może okazać się, że Kędziora stanie się naszym podstawowym prawym obrońcą. Obserwujmy więc, jak dziś będzie radził sobie w defensywie i w akcjach oskrzydlających.

8. Szansa na narodziny

Kontuzja Kamila Glika i problemy w klubie Michała Pazdana sprawiły, że parę stoperów w meczu z Czechami prawdopodobnie będą tworzyć Jan Bednarek i Marcin Kamiński. Któryś z nich będzie musiał w pewien sposób wcielić się w rolę Glika — czyli lidera defensywy. Sam jestem bardzo ciekaw, kto okaże się odważniejszy. Młodszy i predestynowany do tego przez dziennikarzy Bednarek? A może kilka lat starszy, ograny w Bundeslidze, choć wciąż zblokowany w reprezentacyjnych meczach Kamiński? Jedno jest pewne. Ktoś z nich musi wziąć na siebie tę odpowiedzialność. Jeżeli obaj będą unikali przywództwa, to naszą defensywę nie czeka dziś nic miłego…

9. Załatać dziury

Ostatnie mecze z Portugalią i Włochami pokazały, że nasza gra w defensywie delikatnie mówiąc, kuleje. Tylko szczęściu i Wojciechowi Szczęsnemu zawdzięczamy, że nie zostaliśmy dwukrotnie wręcz rozgromieni przez naszych rywali. Dziś można spodziewać się sytuacji, którą można zdefiniować słowami… na dwoje babka wróżyła. Gramy na pewno z łatwiejszym rywalem od Portugalczyków i Włochów. Z drugiej Czesi w ostatnich latach zawsze sprawiali nam niemałe problemy. Wreszcie, dziś nasza obrona będzie wyglądać w miarę spójnie — będziemy mieli solidnie zabezpieczoną lewą flankę… Z drugiej strony defensywa wystąpi w eksperymentalnym składzie, w dodatku bez wieloletniego lidera — Glika.

10. Piotrze dawaj

W zasadzie przed każdym meczem Reprezentacji Polski z ostatnich lat można zadać to samo pytanie. Czy Piotr Zieliński zagra tak, jakbyśmy tego chcieli? Zielu mozolnie zbiera swoje minuty w Napoli, choć coraz częściej pojawiają się głosy wśród polskich dziennikarzy, że być może klub z Neapolu nie jest najlepszym miejscem dla naszego reprezentanta. Kto wie, może w tym tkwi problem. Zieliński w Neapolu nie ma szans być liderem, od tego są inni, tymczasem w Biało-Czerwonych barwach wymaga się od niego bycia właśnie pierwszoplanową postacią. Czas pokaże, czy latem Zieliński zmieni klub na taki, w którym dostawałby więcej minut. Dziś sytuacja jest prosta do oceny. Ciężko będzie nam ograć Czechów, jeśli Piotr nie będzie brał na siebie gry i podejmował ryzyka na boisku. Wspomniany kilka akapitów wyżej licznik Lewandowskiego raczej nie drgnie bez pomocy Zielińskiego.

 

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz