Niegdyś określani mianem ligowych gigantów lub chociaż zdecydowanej czołówki polskiego futbolu. Dziś prowadzą tułaczkę po niższych ligach, żyjąc marzeniami o powrocie do tego, co było kiedyś. Gdzie znajdują się obecnie kluby, które jeszcze niedawno walczyły o najwyższe cele, a dziś brakuje ich w tabeli Ekstraklasy? Które z nich mogą powrócić szybko na szczyt, a które mają na to mniejsze szanse? Postanowiliśmy to sprawdzić!

Na początek weźmiemy pod lupę klub, który jeszcze niedawno oglądaliśmy na boiskach Ekstraklasy, po czym rok po roku zaliczył błyskawiczny spadek aż na trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce. Mowa o Ruchu Chorzów. Czternastokrotny Mistrz Polski od wielu lat zmagał się z problemami finansowymi. W ostatnich latach nastąpiła kulminacja problemów, a wszystkie brudy chorzowskiego klubu wyszły na jaw. Wynikiem tego był spadek najpierw do pierwszej, a następnie do drugiej ligi, w której chorzowski klub występuje obecnie i po 19 kolejkach zajmuje 10. miejsce w tabeli z dorobkiem 24 punktów. To prognozuje spokojne utrzymanie bez nadziei na walkę o wyższe cele. Wiele wskazuje na to, że marzenia o powrocie chorzowian do elity trzeba odłożyć na kilka najbliższych lat. Przede wszystkim muszą zostać uregulowane kwestie organizacyjno – finasowe. Bez tego nie prędko będzie nam dane oglądać ich na ekstraklasowych stadionach.

Kolejnym zespołem, któremu się przyjrzymy, jest Widzew Łódź. Czterokrotny mistrz Polski zaczynał wszystko niemal od zera. Po upadku spółki RTS Widzew Łódź SA powołano nowy podmiot – Stowarzyszenie Reaktywacja Tradycji Sportowych Widzew Łódź, który w sezonie 2015/16 wystartował w rozgrywkach IV ligi. Obecna sytuacja łodzian jest o wiele bardziej optymistyczna niż w przypadku Ruchu. Widzew zaliczył dwa awanse z rzędu, dzięki czemu obecnie występuje w drugiej lidze, gdzie jest zdecydowanym liderem. Wszystko wskazuje na to, że podopiecznych Radosława Mroczkowskiego w przyszłym roku zobaczymy już na pierwszoligowych boiskach. Widzewiacy po 18 meczach zanotowali 11 zwycięstw, 5 remisów i tylko 2 porażki, co daje im dorobek 38 punktów w ligowej tabeli. Optymizmem może napawać również frekwencja na meczach Widzewa. Kibice tłumnie przychodzą na mecze, co daje im średnią frekwencję tak wysoką, że w tyle zostawiają znaczną część zespołów z Ekstraklasy.

Pozostajemy w Łodzi. Tułaczka lokalnego ŁKS-u po niższych ligach trwa już od sześciu lat. Wiele wskazuje jednak na to, że ten stan rzeczy może się niedługo skończyć. Dwukrotni mistrzowie Polski są bowiem na najlepszej drodze do powrotu do piłkarskiej elity w naszym kraju. “Rycerze Wiosny” podobnie jak ich lokalny rywal, byli zmuszeni rozpocząć zmagania od czwartej ligi, z której błyskawicznie awansował klasę wyżej. Po kilku latach spędzonych na tym właśnie szczeblu rozgrywkowym Łodzianie zaliczyli dwa kolejne awanse. Obecnie po 18 spotkaniach, z 34 punktami na koncie plasują się na drugim miejscu w pierwszej lidze, ustępując jedynie miejsca rewelacyjnemu Rakowowi Częstochowa. Jeśli Łódzki Klub Sportowy utrzyma dotychczasową formę do końca bieżącego sezonu, to już następnej jesieni będziemy mogli ponownie zobaczyć go w Ekstraklasie.

Przenieśmy się teraz do stolicy. Stąd właśnie jest kolejna drużyna, której postanowiliśmy się przyjrzeć. Mowa oczywiście o Polonia Warszawa. Po degradacji do czwartej ligi w 2013 roku, Warszawianie od razu zaliczyli awans klasę wyżej, w której występowali dwa lata. Następnie nastąpił kolejny skok, tym razem do ligi drugiej. Zagrali tam jednak tylko jeden sezon, gdyż już w następnym roku zanotowali ponowny spadek. Aktualnie 34 punkty zgromadzone na koncie dwukrotnego Mistrza Polski po 17 kolejkach daje mu drugie miejsce z siedmiopunktową stratą do lidera trzeciej ligi. Strata punktowa to chyba jednak najmniejszy problem „Czarnych Koszul”. Notoryczne problemy finansowe, nieustające problemy organizacyjno – infrastrukturalne niestety nie napawają optymizmem… Oby decydenci klubu z Konwiktorskiej jak najszybciej uporali się ze wszystkimi kłopotami, bo miejsce Polonii jest znacznie wyżej w klubowej hierarchii w Polsce.

Ostatnim klubem, którego sytuację postanowiliśmy opisać, jest Zawisza Bydgoszcz. Dziewiątego czerwca 2016 roku bydgoszczanie zostali zdegradowani przez Komisję Licencyjną PZPN z pierwszej ligi do B Klasy. W wielu przypadkach po takim ciosie kluby nie są w stanie się podnieść. Piłkarze i włodarze Zawiszy się nie poddali i rozpoczęli mozolne odbudowywanie swojej pozycji w polskiej piłce. Zaliczyli dwa błyskawiczne awanse, najpierw do Klasy A, a następnie do ligi okręgowej, i są na najlepszej drodze, by zanotować trzecią z rzędu promocję do wyższej ligi. W obecnej chwili “Niebiesko-Czarni” zajmują pierwsze miejsce w okręgowych rozgrywkach, gromadząc 36 punktów w 14 kolejkach. W swojej historii Zawisza niejednokrotnie pokazywał nam jak odbić się od dna, więc nie wątpimy, że podobnie będzie i tym razem. Trzeba jednak przyznać, że droga na szczyt wciąż pozostaje długa i niesamowicie kręta.

Jedni ich kochają, inni nienawidzą. Trzeba jednak zgodnie przyznać, że wyżej wymienione kluby zawsze dodawały kolorytu rozgrywkom polskiej ligi najwyższego szczebla. Czy będzie nam jeszcze dane zobaczyć je w komplecie w Ekstraklasie? Czas pokaże. Jedno jest pewne — żadna z tych drużyn nie powiedziała ostatniego słowa i warto śledzić ich walkę o powrót do czasów świetności i chwały.

 

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz