20 listopada 2018 roku skończyła się pewna epoka w historii polskiego sportu. W tragicznych okolicznościach zginęła postać, której zawdzięczamy zdecydowaną większość sukcesów w polskim boksie od czasów legendarnego Feliksa Stamma. Śmierć Andrzeja Gmitruka w środowisku pięściarskim nie tylko wywołała żałobę, ale także zmusiła do zadania sobie podstawowego pytania: „Kto zastąpi Gmitruka jako trenera, a przede wszystkim propagatora boksu w Polsce?” Nie da się bowiem ukryć, że w ostatnich latach nikt nie zrobił więcej dla rozwoju tej dyscypliny w naszym kraju. Nie każdy jednak mógł to zobaczyć, ponieważ Andrzej Gmitruk w życiu postępował tak jak w boksie – zamiast pchać się na środek ringu, wolał stanąć w narożniku i tam kontrolować rozwój sytuacji. Z czego więc zostanie zapamiętany najwybitniejszy nauczyciel boksu naszych czasów?
Olimpijskie laury

Kiedy w 1977 roku Andrzej Gmitruk obejmował funkcje trenera w Legii Warszawa, zdawał sobie sprawę, że jego podopieczni za 3 lata wyjadą do Moskwy, aby tam walczyć na Igrzyskach Olimpijskich. Sam Gmitruk również wziął udział w Olimpiadzie, na której pełnił funkcje asystenta trenera Reprezentacji Polski, Czesława Ptaka. Podopieczni Gmitruka z Legii, Kazimierz Szczerba i Krzysztof Kosedowski (młodszej publiczności znany jako „Siwy” z legendarnej komedii „Chłopaki nie płaczą”) przywieźli z Moskwy dwa brązowe medale. Ten kolor okazał się maksymalnym pułapem, na jaki zdołał się wspiąć Gmitruk w swojej olimpijskiej karierze. Osiem lat później w Seulu, już jako główny trener Reprezentacji, doprowadził do brązowych krążków aż czterech swoich podopiecznych (Andrzej Gołota, Henryk Petrich, Jan Dydak, Janusz Zarenkiewicz). Możemy tylko gdybać, w którym miejscu byłby obecnie polski boks amatorski, gdyby po Igrzyskach Gmitruk nie postanowił spróbować swoich sił za granicą i wyjechać do Norwegii szkolić tamtejszych zawodników. Niemniej jednak, 6 olimpijskich medali to dorobek, jakim nie może pochwalić się wielu trenerów wszystkich dyscyplin sportu. Nigdy też nie dowiemy się, ile mógłby osiągnąć w zawodowym boksie Andrzej Gołota, gdyby w najważniejszych dla niego walkach w jego narożniku stał Gmitruk..

***

„Kiedyś będziesz mistrzem świata…”. Wielka kariera duetu Gmitruk – Adamek

Najbardziej utytułowany polski bokser w ostatnich latach w 1998 roku zdobył brązowy medal mistrzostw Europy, i poważnie myślał o sukcesie na Igrzyskach w Sydney. Gdy jednak jego talent dostrzegł Andrzej Gmitruk, szybko zaczął namawiać go do przejścia na zawodowstwo, roztaczając przed nim wizje międzynarodowej kariery. Słowa trenera nie były rzucane na wiatr. Po kilku latach ciągłych zwycięstw, głównie w Polsce i na Wyspach, 21 maja 2005 roku Adamek stanął przed życiową szansą na zdobycie tytułu mistrza świata najbardziej prestiżowej bokserskiej federacji WBC w wadze półciężkiej. Po jednej z najbardziej emocjonujących walk w historii polskiego boksu, Adamek pokonał na punkty dotychczasowego mistrza Paula Briggsa i zdobył upragniony pas. W pierwszej obronie „Góral” pokonał Niemca Thomasa Ulricha, ale całe środowisko oczekiwało na drugą odsłonę wojny Adamek – Briggs. Do wielkiego rewanżu doszło 7 października 2006 roku. Po kolejnej wspaniałej walce znów lepszy okazał się Polak. W przygotowaniach do walki nie przeszkodziła mu zmiana trenera, do której doszło w sierpniu 2006. Wtedy bowiem poważnie dało znać o sobie serce Andrzeja Gmitruka. Gdy jednak niecały rok później Adamek postanowił przenieść się do kategorii junior ciężkiej, w jego narożniku znów stanął Gmitruk, a ich wspólna praca zaowocowała kolejnym pasem mistrzowskim w karierze Adamka. 11 grudnia 2008 roku, po kolejnej ringowej wojnie Polak pokonał na punkty Steve’a Cunninghama i zdobył pas mistrza świata federacji IBF. Niestety, „Góral” już wtedy postanowił przeprowadzić się i kontynuować swoją karierę w Stanach Zjednoczonych, a częste podróże z Polski do USA były zbyt obciążające dla serca trenera Gmitruka. Pod koniec 2009 roku mistrzowski duet ostatecznie zakończył współpracę.

***

Młodzi, gniewni, osieroceni…

W ostatnich latach Andrzej Gmitruk obrał sobie za cel wyszkolenie i wypromowanie zawodników, którzy w przyszłości mieliby zdobywać mistrzowskie pasy i ponownie spopularyzować boks jako dyscyplinę sportową, bowiem dawno minęły już czasy, gdy w środku nocy na walki Adamka czy Gołoty potrafiło wstać kilka milionów kibiców. Największe nadzieje Gmitruk niewątpliwie wiązał z Maciejem Sulęckim, o którym wypowiadał się tak jak kilkanaście lat wcześniej o Tomaszu Adamku, traktując go jako przyszłego mistrza świata. Po świetnej, choć przegranej walce z mocnym Danielem Jacobsem w kwietniu tego roku, akcje Sulęckiego w światowym boksie znacznie wzrosły, jednak podstawowym warunkiem sukcesu będzie znalezienie trenera z charyzmą porównywalną do tej, jaką miał Gmitruk..
Izu Ugonoh i Artur Szpilka – to zawodnicy, którzy pod wodzą Andrzeja Gmitruka mieli zawojować wagę ciężką. To właśnie z nimi Gmitruk trenował jeszcze kilkanaście godzin przed niespodziewaną śmiercią. Z jednej strony Ugonoh, który z racji koloru skóry od najmłodszych lat musiał używać pięści, z drugiej Szpilka, od zawsze mający problemy z panowaniem nad emocjami.. To właśnie tych zawodników wziął pod swoje skrzydła mający problemy z sercem trener Gmitruk. Tak odważna decyzja pokazuje, jak ważną rolę w jego życiu odgrywał boks. Relacja zawodnik – trener u Gmitruka nigdy nie kończyła się w ringu, nikt tak jak on nie potrafił dotrzeć do nawet najbardziej zbuntowanych umysłów, i stopniowo wyciszać je. W przypadku Szpilki wzajemna współpraca trwała zaledwie rok, i nawet w ostatniej walce z Mariuszem Wachem zdarzały się momenty, w których Szpilka „wyłączał się”, co wiązało się z gwałtowną reakcją Gmitruka. Jak wiele przez ten rok udało się zmienić w psychice Szpilki? Dowiemy się przy okazji następnych walk.

***

Człowiek instytucja w polskim boksie

Trener, promotor, komentator… nie ma funkcji, której nie pełniłby Andrzej Gmitruk. Gdy stał w narożniku, swoją ekspresją i dobrymi radami pomagał swoim zawodnikom osiągać sukcesy. Z mikrofonem w ręku w jasny i zrozumiały sposób tłumaczył widzom najbardziej zawiłe elementy boksu. Sportu, przy którym zapominał o problemach codziennego życia i tragediach, jakie go spotkały. Choć w boksie osiągnął tak wiele, do końca życia szukał nowych wyzwań. Ciągle miał jeszcze sporo do zrobienia dla polskiego pięściarstwa. Oby znaleźli się ludzie gotowi kontynuować wspaniałą misję Andrzeja Gmitruka. Trenerze, mistrzu.. Spoczywaj w pokoju.

 

źródło zdjęcia: youtube.com

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz