Wracamy do najdziwniejszej ligi, wszakże już dzisiaj startuje tzw. „Pucharu Maja”! W pierwszej części krótko podsumowaliśmy grupę spadkową tego sezonu. Czas na tą lepszą połówkę.

8. Lech Poznań 13-4-13 – „Frajerzy roku”, “co roku to samo”, “banda nieudaczników”, “GKS Katowice Ekstraklasy” i wiele wiele innych. W mediach społecznościowych, aż się roi od prześmiewczych komentarzy pod adresem Lecha Poznań. Kibice “Kolejorza” mają bardzo ciężkie życie. Ich drużyna nie dość, że przyprawia ich o palpitacje serca, to w dodatku osoby decyzyjne, które sterują klubem zachowują się jak małe rozpieszczone bachory. Klocki, którymi się bawią (sztab, pracownicy i piłkarze) nijak nie pasują do ich gustów i zainteresowań. To trochę tak, jakby małe dziecko poprosiło mamę w sklepie o zakup zielonych klocków, bo są super, a za 4 dni jednak nie, te niebieskie o wiele fajniejsze. Jest płacz i lament, a mama musi znowu iść do sklepu wydać pieniądze i dać dziecku nową zabawkę, żeby mogło za chwilę je porzucić na rzecz kolejnej. Ciężko napisać cokolwiek pozytywnego pod adresem tego klubu. Zacznijmy od początku, stery przejął Ivan Djurdevic. Bez urazy proszę Państwa, ale osobiście uważam, że być może jest to trener dobry mentalnie, charakterny, potrafiący świetnie zmotywować zespół, ale…. nie mający pojęcia o taktyce, dyscyplinie i czytaniu gry, a tym bardziej o rozszyfrowywaniu przeciwnika. Stąd kompletnie nietrafione pomysły na „styl gry” Kolejorza  (o ile można to tak w ogóle nazwać). Następny był Adam Nawałka. Dobrze znamy byłego selekcjonera. Wiele lat w Zabrzu, później reprezentacja i największe sukcesy od 20 lat, jednak w Lechu nie wyszło. Dlaczego? Moim zdaniem tutaj akurat zadziałali piłkarze. Dobrze wszyscy wiedzą jaki styl pracy ma Nawałka. U niego zwyczajnie trzeba zasuwać i nie ma, że boli. Są wyniki to są premie, są wyniki to jest więcej pracy i są wyniki to są też większe wymagania. Piłkarze chyba przyzwyczaili się nieco do wygodnego życia i było wiadome, że prędzej czy później zaczną grać na zwolnienie trenera. Stało się to zaskakująco szybko i Nawałka nie przepracował nawet pełnej rundy z zespołem. Ostatni przejął drużynę Żuraw, ale na temat tego Pana komentarze są zbędne. „Jakoś muszą dograć sezon” wystarczy w pełni. A w przyszłym sezonie? Kolejne obietnice mistrzostwa i walka o górną ósemkę.

Najmocniejsze ogniwo: Kibice

Najsłabsze ogniwo: Władze, Piłkarze

TYP: Dograją sezon, bo spaść nie mogą.


7. Pogoń Szczecin – 12-7-11 – Nie ma w Polsce chyba projektu, któremu bardziej dopinguje niż temu co dzieje się w Pogoni. Klub sterowany przez bardzo mądrego prezesa. Bardzo dobry trener, który nie boi się stawiać na nowych, młodych i nieopierzonych jeszcze zawodników. Świetna akademia, no i nareszcie w parze z tym wszystkim będzie szła infrastruktura! Powstanie nowy, piękny stadion! Pogoń zaczęła sezon niemrawo, dość nerwowo nawet. Z meczu na mecz było jednak coraz lepiej i Portowcy zaczęli wychodzić na prostą. Trener Runjaic ma bardzo fajną etykę pracy. Zawodnicy go lubią i szanują, a przede wszystkim chcą z nim współpracować. Niełatwo jest zagranicznym trenerom w Polsce. Kluby co prawda po nich sięgają stosunkowo często, ale rzadko idzie to w parze ze stażem. Runjaic wydaje się być jednak opcją ‘na lata’. Niedawno mówiło się o zainteresowaniu Legii tym trenerem. Pogoń dysponuje bardzo fajną kadrą, mieszanką doświadczenia z młodością, tak jak powinno to wyglądać wszędzie. Drugie życie w klubie dostał Radosław Majewski. Przyznam się, że osobiście pukałem się w czoło, gdy usłyszałem, że ten zawodnik dołącza do Pogoni. Teraz mogę tylko posypać głowę popiołem i przeprosić, że wątpiłem w umiejętności Radka. Ciekawe kogo jeszcze są w stanie wyczarować w Szczecinie? Jest Walukiewicz, Podstawski, Kowalczyk, Sadowski, Buksa. Kto następny? Bić brawa należy wszystkim bez wyjątku: zarządzającym klubem, trenerom oraz zawodnikom. W tym sezonie raczej nie, ale w przyszłym sezonie ta ekipa może ugrać coś więcej niż tylko grupę mistrzowską?

Najmocniejsze ogniwo: Mądrzy ludzie za sterami statku o nazwie ‘Pogoń’

Najsłabsze ogniwo: Częsta utrata koncentracji przez zawodników.

TYP: W tym sezonie raczej miejsce 6-8


6 Jagiellonia Białystok – 13-8-9 – Zawód? Rozczarowanie? A może sukces? Jak ocenić sezon trenera Mamrota? Moim zdaniem status quo. Jaga mogłaby powalczyć o puchary, ale w klubie zimą stwierdzono, że zdobywaniem bramek będą zajmowali się obrońcy i pomocnicy. Napastnik będzie w klubie tylko z nazwy. Przecież nawet gdy na ‘szpicy’ ustawimy Romanczuka, to może nikt się nie zorientuje. Z całym szacunkiem dla Pana prezesa Kuleszy, ale Jaga przez to, że przespała zimę i nie dokonała znaczącego wzmocnienia linii ataku, a wręcz znacznie tę formację osłabiła, to skazała się w tym momencie tylko na dograniu sezonu do końca i próbie kwalifikacji do pucharów poprzez Puchar Polski. Szkoda. Cały sezon wydawało się, że to będzie drużyna, która będzie walczyła z Lechia Gdańsk o mistrzostwo. Nawet do początku zimy tak jeszcze typowałem. Później przerwa zimowa i okienko transferowe spowodowało jednak, że znacząco zredukowałem tę ocenę. Fajnie, gdy na boisku jest Novikovas. Jakkolwiek byśmy o nim nie mówili to jest to niezwykle kreatywny, dobrze usposobiony technicznie i dający dużo drużynie zawodnik. Można go lubić lub nie, ale zdecydowanie robi różnicę na boisku. Oczywiście Arvidas nie jest Polakiem i takich grających w pierwszej 11 ze świecą szukać. Nie oszukujmy się, wszyscy czepiają się Jagi, że mało stawia na Polaków, ale sprowadzenie piłkarza z Litwy, Białorusi czy Ukrainy jest o wiele tańsze. Dlaczego zatem polskie kluby mają z takiej opcji nie koszystać?

Najmocniejsze ogniwo: Trener Mamrot

Najsłabsze ogniwo: Atak

TYP: Otarcie się o puchary i czołowa piątka.


5. Zagłębie Lubin – 14-5-11 – Największa niespodzianka wśród drużyn z grupy mistrzowskiej. Do głowy by mi nie przyszło, że przejmujący drużynę po Mariuszu Lewandowskim kompletny ‘no-name’ Ben Van Dael zdziała takie cuda! Dopóki nie zobaczyłem na żywo grającego Zagłębia to myślałem tylko, że to wszystko na farcie, albo, że przeciwnik słaby. Myliłem się okropnie. To jak rozgrywa piłkę drużyna z Dolnego Śląska, to jak poruszają się po boisku, to jak świetnie się rozumieją i czytają grę spowodowało, że zmieniłem diametralnie zdanie. Powiem więcej, gdyby holender pracował od początku sezonu z drużyną, to dzisiaj mogli by walczyć nawet o podium. Jeśli w Lubinie po sezonie stwierdzą, że chcą spróbować czegoś innego to będzie oznaczało jakąś chorobę psychiczną, albo syndrom sztokholmski i pragnienie przeciętności i nijakości osiąganych wyników. Mariusz Lewandowski uparcie stawiał na grę trójką obrońców. Czasem musiał grać nawet dwójką, gdy któryś z jego zawodników wylatywał z boiska. Odstawił od składu piłkarzy, którzy pokazują się w innych klubach z dobrej strony. Popełnił cały szereg błędów i w sumie do dzisiaj się zastanawiam czy były reprezentant Polski nie potraktował pracy w Lubinie, jako fajnej przygody, a jego hasłem przewodnim było: „jakoś to będzie”. Odkąd drużynę przejął Ben Van Dael całkowicie odmieniło się oblicze zespołu. Grają ofensywnie. Wszystko jest przemyślane i doskonale kierowane przez Filipa Starzyńskiego. Figo musi praktycznie w każdej akcji dotknąć piłkę. W środku pomocy, jest jeszcze świetnie zapowiadający się Ślisz, przy którym nawet Szymon Żurkowski z Górnika Zabrze wyglądał przeciętnie. Oczywiście nie można zapomnieć o skrzydłowych, którzy napędzają, strzelają, asystują i sieją zamęt oraz postrach w szeregach defensywy przeciwnika. Prawdziwa mieszanka wybuchowa. Ofensywa jedna z najsilniejszych w Ekstraklasie. Przy lepszym zgraniu defensywy i jej wzmocnieniu to może być drużyna na medal.

Najmocniejsze ogniwo: Siła ofensywna zespołu

Najsłabsze ogniwo: Środek obrony

TYP: Zaskoczenie i być może awans do pucharów?


4. Cracovia – 14-6-10 – Dla wielu niespodzianka, ale kto zna warsztat trenerski Pana Michała Probierza, ten wiedział, że Cracovia prędzej czy później musi się podnieść z dna. I to jak się podniosła! Absolutnie najlepiej punktująca drużyna rundy rewanżowej. Wszystkie trybiki zaczęły pracować i teraz wszyscy chwalą. A wcześniej? Śmiali się, kpili i nierzadko tworzyli memy z trenerem Probierzem w roli głównej. Profesor Filipiak ciśnienie wytrzymał, powiększył kompetencje Michała Probierza w klubie i wyszedł na tym lepiej niż pewnie sam przypuszczał. Cracovia nie tylko piłkarsko wygląda lepiej, ale również marketingowo, PR, oraz szkoleniowo, mało powiedzieć, że zaczęto tam dbać o rozwój młodszych roczników, ale również każdy młody trener, każdy kto potrzebuje pomocy i rady w świecie Polskiego futbolu od Pana Michała na pewno ją otrzyma. Zawsze to ceniłem w trenerze, że nie był człowiekiem sztucznym, o typowo Polskiej mentalności i owijającym w bawełnę. Powiem więcej, drugiego tak konkretnego człowieka w Polskiej piłce nie znam. Prowadzona przez trenera Cracovia może nie zawsze gra piękny futbol, nie zawsze jest on porywający, czasem mają zwyczajnie szczęście, a czasem wykażą się odrobiną cwaniactwa, ale na tym polega sport. Tam również trzeba mieć szczęście, również trzeba myśleć i reagować błyskawicznie oraz oczywiście posiadać umiejętności. Te umiejętności wśród wielu piłkarzy trener Probierz bardzo uwydatnił. Datkovic, Siplak, Wdowiak wskoczyli na trochę wyższy level. Co z tego, że gra mało Polaków, co z tego, że zawodnicy są starsi, Peskovic za moment będzie miał 40 lat. Cel uświęca środki. U trenera musisz być dobry i być wartością dodatnia drużyny, a nie tylko mieć „modny” rok urodzenia i troszkę talentu. Jestem przekonany, że to stan przejściowy i w przeciągu kilku lat liczba Polaków będą znacznie przewyższać liczbę obcokrajowców.

Najmocniejsze ogniwo: trener Probierz

Najsłabsze ogniwo: wciąż niestabilna forma

TYP: Puchary! Koniecznie puchary!


3. Piast Gliwice – 15-8-7 – Czarny koń sezonu? Być może. Ile w tym zasługi samych piłkarzy? Ile trenera? A ile zwyczajnego szczęścia, którego brakowało w zeszłym sezonie i stąd tak duży kontrast między rozgrywkami. Rok temu ostatni mecz dał utrzymanie w Ekstraklasie, a w tym roku ostatni mecz może dać mistrzostwo kraju! Pierwsze w historii! To by było coś. Jednak patrząc realistycznie, wydaje mi się, że Piast nie skończy sezonu nawet na podium, z tymi najsilniejszymi, drużyna Fornalika trochę wyhamuje i pogubi punkty. Co wyróżnia Piasta na tle innych? Konsekwencja taktyczna, poukładana gra i bardzo dobra defensywa co w połączeniu z Jorge Felixem i Valencia z przodu daje świetne wyniki. Najważniejsze pytanie jakie powinni sobie zadawać kibice w Gliwicach to nie to na którym miejscu skończy w tym sezonie drużyna w Ekstraklasie, ale kogo uda się zatrzymać na kolejny rok. O odejściu Valencii mówi się od dawna. Prawdopodobnie jest już kupiec na Dziczka. Do tego Kirkeskov, który znalazł się na celowniku połowy drużyn Ekstraklasy. Nie wiadomo co będzie z Sedlarem i Czerwińskim. Tak więc drużyna w przyszłym sezonie może wyglądać już zupełnie inaczej. Czy Piast czeka syndrom Górnika Zabrze? Czy w przypadku zdobycia mistrzostwa stadion wreszcie wypełni się po brzegi? W obu przypadkach wątpię. Po pierwsze Piast ma dość mało zdolnej młodzieży, którą sam wychował. Musi szukać w innych klubach, co powoduje, że gra samymi juniorami im nie grozi. Ponadto w klubie wiedzą o zamiarach kilku zawodników i już szukają następców. A po drugie Gliwice to wciąż podzielone miasto, jeśli chodzi o względy kibicowskie. Wielu fanów Piasta to tzw. kanapowcy. To znaczy oglądają Piasta przed telewizorem, a na stadion wybierają się bardzo rzadko lub wcale. To też nie służy osiąganiu dobrych wyników.

Najmocniejsze ogniwo: Defensywa

Najsłabsze ogniwo: przysłowiowy “12 zawodnik”

TYP: Koniec sezonu poza podium.


2. Legia Warszawa – 18-9-6 – Jak w tym sezonie ta drużyna zdobędzie mistrzostwo Polski to będzie oznaczało tylko tyle, że ta liga nie ma za grosz poziomu i należałoby zlikwidować zawodową piłkę w Polsce. Dlaczego tak ostro? Jak mistrzem może zostać drużyna, która ma już trzeciego trenera w sezonie, a w ciągu ostatnich dwóch lat zmieniła ich sześciokrotnie? Niepojęte jest to, że drużyna bez trenera może sobie radzić tak dobrze! Najdziwniej prowadzony klub w naszym kraju, mający największy budżet i nie oszukujmy się, ale mający najlepszą markę i najbardziej rozpoznawalną w kraju. Jednak fakt, że u steru klubu jest Pan Dariusz Mioduski powoduje, że drużyna Legii nie jest w stanie wzbić się na wyższy poziom, nie jest w stanie zdominować ligi, nie jest nawet w stanie skupić wokół siebie najlepszych polskich zawodników. Wręcz przeciwnie! Coraz więcej młodych, zdolnych zwyczajnie do Legii iść nie chce. Dlaczego? Wiedzą, że szanse na grę będą mieli małe lub bardzo małe. Pewnie nowym szkoleniowcem zespołu zostanie kolejny obcokrajowiec, który po przyjściu sprowadzi rzeszę swoich zawodników, a w rezerwach i CLJ dalej będą marnować się naprawdę dobrzy piłkarze. Można tylko gdybać jakby potoczył się los Legii, gdyby nadal kluczowe decyzje zapadały wśród trójki właścicieli, a nie samego Mioduskiego. Wracając do wyników i stylu. Chociaż chwileczkę. Stylu? Ciężko doszukiwać się stylu gry w Legii. Dobre wyniki, które notują są raczej zasługą indywidualności i motywowania się wzajemnie przez drużynę. Paradoksalnie zatrudnienie, a następnie zwolnienie Sa Pinto bardzo scementowało szatnię Legii. Piłkarze już nie walczą o wpływ, o pozycję i płace, ale trzymają się razem i wspierają w tym okresie, co (o zgrozo!) może wystarczyć na kolejny tytuł. I podtrzymuje to co napisałem na początku, jeśli Legia zdobędzie mistrzostwo, to będzie to znaczyło tyle, że w naszej lidze próżno doszukiwać się sensu i logiki.

Najmocniejsze ogniwo: Jedność szatni

Najsłabsze ogniwo: brak trenera

TYP: Walka do ostatniej kolejki o tytuł.


1. Lechia Gdańsk – 17-9-4 – Nareszcie! Duże miasto, piękny stadion, ogromne fundusze, które zasilają konto klubu i płace ponad przeciętny poziom w lidze. Do tych wszystkich elementów dołączył trener z prawdziwego zdarzenia! Nie bał się odsunąć Krasicia, Peszki czy Marco Paixao. Nie bał się postawić na Filę czy Makowskiego. Spowodował, że Maka znowu da się oglądać, podobnie jak Lipskiego. A Lukas Haraslin jest zdecydowanie najlepszym piłkarzem tej ligi, przerastając ją o kilka poziomów (szkoda kontuzji, która nieco go wyhamowała). Błażej Augustyn to w tej chwili generał defensywy Lechii, która między innymi dzięki jego świetnej postanie w tym sezonie przegrała zaledwie cztery razy! Już po pierwszej kolejce i meczu z Jagiellonią widać było, że jest to zespół, który w tej lidze może mocno namieszać. Piotr Stokowiec jest trenerem perfekcjonistą i wymagającym konsekwencji taktycznej aż do bólu. Lechia nie zdominowała ligi porywającą grą ofensywną, radosnym futbolem czy tiki-taką, ale  konsekwencją taktyczną, dyscypliną i boiskowym cwaniactwem, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Lechia jest drużyną tak świetnie poukładaną i grająca tak dobrze w piłkę, że można mieć nadzieje na nieco dłuższą przygodę w Europie, niż do końca lipca. Czy rozgrywki europejskie okażą się pocałunkiem śmierci dla trenera Stokowca? Niekoniecznie.  Trener wyrobił sobie tak silną pozycję w klubie, że nawet ewentualne niepowodzenie w batalii pozaligowej, nie musi oznaczać końca współpracy. Życzę w tym sezonie tytułu Lechii, pierwszego w ich historii. I oby nie dali plamy w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Cieszy fakt, że mamy tylu trenerów na poziomie ekstraklasy, którzy dają nadzieję na lepsze jutro.

Najmocniejsze ogniwo: trener Stokowiec

Najsłabsze ogniwo: świecące pustkami trybuny

TYP: Mistrzostwo

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz