Polska reprezentacja młodzieżówka dostała najlepszego trenera w Polsce. Nie, nie jest to przesada. Nie jest to również żaden rodzaj schlebiania Czesławowi Michniewiczowi. Jest to po prostu szkoleniowiec, który z kimkolwiek ma do czynienia, odmienia jego oblicze. Jest to człowiek, który nie boi się korzystać z dostępnych technologii. Wreszcie jest to pasjonat, który o piłce może rozmawiać godzinami i opowiadać  o niej bez najmniejszego znudzenia.

Po awansie na mistrzostwa we Włoszech słychać było, że awans rodził się w bólu, że promocja do turnieju finałowego to kwestia szczęścia i przypadku. Szczęście to mają piłkarze reprezentacji, że trafił im się taki trener. Profesjonalista w każdym calu.

Przed barażowymi meczami z Portugalią, nasi zawodnicy dostali małe książeczki z szerokim zakresem materiału dotyczącego poszczególnych piłkarzy przeciwnika, indywidualne instrukcje, zachowania, słabe i mocne strony. Sztab przygotował wszystko, nawet wycinki dla każdego piłkarza, z kim się mierzą. To był między innymi jeden z elementów, który wpłynął na tak dobre spotkanie i awans na mistrzostwa.
Czesław Michniewicz od zawsze był fanatykiem taktyki, człowiekiem, być może jedynym w Polsce, który potrafi z założeń taktycznych zrobić sztukę. Zespoły prowadzone przez tego trenera były zawsze świetnie poukładane i zdyscyplinowane (Pogoń Szczecin czy Termalica Nieciecza, która z Panem Czesławem robiła furorę w lidze). Nie inaczej jest z młodzieżową kadrą, która już podczas meczu z Duńczykami w eliminacjach prezentowała to samo, co oglądaliśmy wczoraj z mocnymi Belgami. Dziczek cofający się do linii równej ze stoperami; skrzydłowi, którzy dublowali pozycje bocznych obrońców; Kownacki, który był pierwszym defensorem i Żurkowski z Jagiełło, którzy biegali od jednego rywala do drugiego, nie dając nawet chwili wytchnienia przeciwnikowi.

Faza przejścia z obrony do ataku to już kopia spotkań z Portugalią w barażach. Błyskawiczne kontry, szybkie przenoszenie piłki w boczne sektory, aż do końcowych linii i bazowanie na szybkich skrzydłowych. Michalak i Szymański wywiązali się ze swoich ról doskonale. Przy dośrodkowaniach wbiegający w centralne segmenty pola karnego Kownacki plus płuca reprezentacji, Szymon Żurkowski.
Solidnie rozgrywane stałe fragmenty gry, dobra organizacja w ataku i robienie miejsca któremuś ze stoperów, aby ten mógł zakończyć akcję głową (czy był to Wieteska, czy Bochniewicz a ostatnio Bielik nie ma znaczenia). Te schematy i elementy obserwowaliśmy niemal przez całe eliminacje. Założenie zawsze to samo i co najistotniejsze – działa!

Stara piłkarska prawda mówi: „Piłka nożna to gra błędów. Chodzi o to, aby popełnić ich mniej od przeciwnika”. W młodzieżowym futbolu jest więcej miejsca na te pomyłki, bo przecież takie są prawa młodości. Młody piłkarz na kiksach i potknięciach ma się uczyć. Sztuką jest jednak, by ryzyko tych błędów zminimalizować. Nasz szkoleniowiec w tym elemencie ociera się o perfekcję. Świetnie potrafi zamaskować mankamenty reprezentacji: chwilowe gubienie koncentracji w obronie (Bielik), małą agresję (Patryk Dziczek, który bardzo szybko dostawał partnera do pomocy i mógł siłowo przepchnąć przeciwnika), słabszy drybling (skrzydłowi mają bazować przede wszystkim na szybkości) i ta nieprzewidywalność w ataku, która była naszym atutem.

Być może ta reprezentacja zagra tylko trzy mecze na tym turnieju (czekają nas jeszcze pojedynki z piekielnie silnymi Włochami i Hiszpanią), ale jednego możemy być pewni. Młodzieżowa kadra pod skrzydłami Michniewicza to drużyna, na którą można patrzeć z przyjemnością i przede wszystkim z nadzieją, że przyszłość polskiej piłki wcale nie musi malować się w czarnych barwach. Zwycięstwami z Duńczykami, Portugalczykami, czy Belgami zrobili już tak piorunujące wrażenie, że droga jak i sam turniej będą rozpatrywane w kategoriach sukcesu okraszone solidną grą Polaków z genialnym strategiem za sterami tego biało-czerwonego okrętu.

 

zdjęcie wyróżniające: polandin.com

 

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA NASZEGO FANPAGE’A NA FACEBOOKU I ŚLEDZENIA NASZEGO KONTA NA TWITTERZE!

 

Dodaj komentarz