Japonia to fascynujący kraj, kojarzony głównie z sushi, mangą i kapitanem Tsubasą. To również druga, zaraz po USA, gospodarka świata, gdzie stopa bezrobocia jest niższa niż 4%! Na każdej ulicy w Tokio, Kobe czy Osace,  można natknąć się na automaty, w których z łatwością zakupimy piwo, wino, papierosy, prezerwatywy, baterie, żarówki i damską bieliznę. W wielu tutejszych domach pomimo mroźnych zim nie ma ogrzewania, a rolnicy potrafią hodować kwadratowe arbuzy. Choć sportem narodowym jest sumo, to Japończycy mają pojęcie, na czym polega futbol i z tej wiedzy bardzo chętnie korzystają. Wszak ich reprezentacja jest jedną z najbardziej utytułowanych na kontynencie azjatyckim. Na nadchodzącym Mundialu Polacy będą mieli okazję przetestować rzeczywistą siłę "Niebieskich samurajów". Sprawdźmy zatem co u nich słychać!
Zapraszamy na rozmowę z Alanem Gibsonem, byłym brytyjskim piłkarzem i sędzią, a obecnie redaktorem JSoccer Magazine, który w całości poświęcony jest rozgrywkom piłkarskim w Japonii. Ściśle związany z J-League od początków jej istnienia, zatem stanowi nieocenione źródło informacji o naszych grupowych rywalach! Przekonajcie się sami! Miłego odbioru!
 
Pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa mi się, gdy pomyślę o Japonii to dzieje legendarnego Kapitana Tsubasy. Czy w tym kraju można znaleźć chociaż jedną osobę, która nie kojarzy tego anime?
 
Nie ma takiej możliwości! Kapitan Tsubasa to kultowa postać nie tylko w Japonii, ale na całym świecie! Nawet najnowszy nabytek J-League, Fernando Torres, powiedział kiedyś, że uwielbia tę kreskówkę i jej głównego bohatera!
 
Japończycy na Mundialu w Rosji, z całą pewnością, będą czarować ekstrawagancją swoich strojów. Numery na koszulkach mają być złożone ze scen z tej kultowej kreskówki. To dosyć wymowne…
 
Powiem szczerze, że jeszcze nie spotkałem oryginalnych trykotów w sprzedaży. Jednak te ‘nieoficjalne’ stroje z motywem Tsubasy są rzeczywiście rewelacyjne! Nawet ja, prawdziwy kolekcjoner autentycznych 'meczówek', musiałem sobie taką zafundować!
 
Gdzieś spotkałem się z opinią, że stroje Japonii cieszą się największą popularnością wśród kibiców z całego świata. Uważasz, że sukces marketingowy może iść w parze z sukcesem sportowym?
 
Jako fan futbolu chciałbym widzieć przede wszystkim zaangażowanie na boisku. Marketing nie powinien mieć tutaj żadnego znaczenia. Niemniej jednak, w rzeczywistości jest to niezbędny element sportowej rywalizacji. Bez sponsorów nie może być mowy o rozwoju.
 
Ostatnie wyniki japońskiej kadry nie napawają optymizmem… Remis z Mali, porażki w kiepskim stylu z Ukrainą i Ghaną...
 
Rzeczywiście wyniki nie są zadowalające, ale ciężko jest osiągnąć korzystne rezultaty w spotkaniach, w których szkoleniowiec sporo eksperymentuje ze składem osobowym lub formacją. Oczywiście, ciężko pogodzić się z porażkami. Kibice chcieliby oglądać zespół, który nieprzerwanie zwycięża, ale jestem przekonany, że w momencie, gdy Japonia zagra dobry turniej w Rosji, wyniki uzyskiwane przez nich w grach kontrolnych zostaną szybko zapomniane. Spotkania towarzyskie są tylko elementem przygotowań do imprezy docelowej.
 
Skąd zatem czerpać optymizm, jeżeli nawet w pionie szkoleniowym brakuje stabilizacji…
 
To dosyć złożony problem. Podobno po każdej burzy wychodzi słońce.
 
zdjęcie: indianexpress.com 
 
Vahid Halihodzić rzeczywiście był takim despotą, jak przedstawiają go media? Czy może problem leżał gdzieś indziej?
 
Halihodzić zawiódł wielu ludzi w drużynie, sporo osób związanych z J-League, a nawet znaczną część związku. Przede wszystkim stracił kontrolę nad wydarzeniami w szatni, w związku z czym, jedyną słuszną decyzją była dymisja. Dla dobra zespołu i całej piłki w Japonii.
 
Nie jest przypadkiem tak, że Japończycy są nieco rozpieszczonym, w wymiarze sportowym, narodem? Wygramy, jest ok. Przegramy to wielka tragedia się nie stanie. Bośniak chciał nieco odmienić ten trend, przez co pożegnał się z pracą?
 
Zatrudnienie szkoleniowca z zagranicy powinno być motywowane próbą wywarcia nowej presji na zawodnikach, chęcią, by na sytuację w kadrze spojrzał fachowiec wywodzący się z innej kultury futbolowej. Takie ruchy JFA (Japoński Związek Piłki Nożnej przyp.red.) podejmuje świadomie i jeżeli po pewnym czasie ta wizja przestaje im się podobać, to nie ma w takim działaniu logiki.
Vahid Halihodzić to był zamierzony wybór związku. Czego oni zatem oczekiwali od faceta, który w środowisku postrzegany jest jako osoba, z którą ciężko się współpracuje i która lubi stwarzać problemy?
Nie mam pewności, gdzie dokładnie w tej sytuacji leży problem: w mentalności ludzi ze związku czy może jednak w metodach, które stosował bośniacki szkoleniowiec? Skądinąd mi wiadomo, że Phillip Troussier (szkoleniowiec reprezentacji Japonii w latach 1998 - 2002 przyp. red.) również wykorzystywał nieszablonowe praktyki treningowe, niemniej jednak jego odmienność została zaakceptowana. Mało tego, wielu ludzi w kadrze, jak i w całej Japonii go pokochało.
 
Halihodzić po dymisji zażądał od związku przeprosin i odszkodowania w wysokości 4 jenów. To przecież jawna kpina. Jak dumni Japończycy zareagowali na te cyniczne roszczenia?
 
Zdania są podzielone. Zdecydowanie przeważają jednak opinie, że to bardzo słaby żart ze strony byłego selekcjonera. Przecież dostał wysoką rekompensatę za przedterminowe rozwiązanie kontraktu! Czego on jeszcze chce? Człowiek, który nie był w stanie dokończyć swojej pracy przez nagminne błędy i inne czynniki natury psychologicznej nie powinien dostać za to ani jednego jena. Pracodawca poczuł, że ta osoba nie spełnia oczekiwań i zakończył współpracę. Normalny pracownik w takiej sytuacji bierze pieniądze i odchodzi. Tym bardziej, że w żadnej innej dziedzinie życia nie można liczyć na tak wysokie odprawy. Powrót Halihodzicia do Japonii i publiczny lament – dosłownie – na temat jego zranionych uczuć był absurdalny.
 
Bez względu na okoliczności, zmiana szkoleniowca na dwa miesiące przed niesłychanie ważnym turniejem to dosyć ryzykowne posunięcie..
 
Były jednak mocne argumenty, by tak postąpić. Sytuacja w kadrze od momentu zwolnienia Halihodzicia się poprawiła, a to daje znacznie większe nadzieje na dobry wynik na rosyjskich boiskach.
Nie ma możliwości kontynuowania współpracy w momencie, gdy pracownicy przestają wykonywać polecenia przełożonego. Utrata autorytetu to bardzo poważny problem. Takich kłopotów nie ma i raczej mieć nie będzie Akira Nishino.
 
Nowy szkoleniowiec, Akira Nishino, to bardzo szanowana postać w Japonii. Uważasz, że zdoła odpowiednio przygotować drużynę do Mundialu?
 
Ten wybór był dosyć oczywisty. Nishino pracuje w strukturach związku od kilku lat i cały czas był blisko tej reprezentacji. Doskonale orientuje się w sprawach tej drużyny. Śledził poczynania piłkarzy na bieżąco. Zawodnicy go też znają i wiedzą czego się po nim spodziewać.
Osobiście uważam, że profesjonalny piłkarz powinien być przygotowany do gry na takim turnieju w dowolnym momencie. Przygotowanie motoryczno-fizyczne kształtują na co dzień w swoich klubach. Zadaniem szkoleniowca reprezentacji jest wdrożenie pewnych schematów taktycznych. A na to Nishino miał odpowiednio dużo czasu.
 
zdjęcie: sportsdiscourse.com 
 
Nie ma obaw, że Japończycy przyjadą rozbici mentalnie do Rosji?
 
Ten problem dotyczy w zasadzie każdego zespołu. Wszystkie reprezentacje zmagają się z pewnego rodzaju presją. Nawet Brazylijczycy, wobec których za każdym razem są bardzo duże wymagania i muszą dźwigać na swoich barkach spory balast psychologiczny. Jeden błąd, jedna nieoczekiwana strata punktów spowoduje, że wpadną w mentalną panikę. Japończycy mają swoje problemy, ale wierzę, że do Mundialu  nie będzie po nich śladu.
 
W kadrze na Mistrzostwa Świata znaleźli się Shinji Kagawa i Keisuke Honda skonfliktowani z poprzednim szkoleniowcem. To element planu naprawczego czy raczej desperacki krok w obliczu braku innych pomysłów i rozwiązań?
 
Kagawa i Honda cały czas byli w tym zespole. Zdarzało się, że brakowało ich na zgrupowaniach, ale to wynikało z urazów lub innych okoliczności losowych.
Faktem jest również, że nie każde spotkanie, na które dostali powołanie, rozpoczynali w podstawowym składzie. Umówmy się jednak, że nikt nie zagwarantuje im miejsca w wyjściowej jedenastce tylko dlatego, że nazywają się Kagawa czy Honda!
 
Zatem nieobecności kluczowych, w mniemaniu wielu obserwatorów, zawodników na zgrupowaniach to był wynik tylko i wyłącznie czynników sportowych (kontuzji, zawieszeń etc.)? Nie było żadnego konfliktu na linii trener – piłkarze?
 
Wszystko wskazuje na to, że były jakieś nieporozumienia między piłkarzami, a sztabem szkoleniowym. Jestem też przekonany, że nie chodziło tutaj tylko o dwóch graczy! Te niesnaski były jednak stosunkowo dobrze kamuflowane. Honda był pełnoprawnym i bardzo wartościowym członkiem tej drużyny, mimo że w ostatnim czasie nie grał zbyt wiele. Kagawa z kolei, przez długą część tego sezonu zmagał się z kontuzjami i to urazy wpływały na jego nieobecność w kadrze, a nie problemy z selekcją.
 
zdjęcie: firstpost.com 
 
Kibiców w Polsce zdziwił brak powołania dla Ryoty Morioki, który obecnie prezentuje bardzo dobrą dyspozycję w barwach Anderlechtu Bruksela, a wcześniej dał próbkę swoich umiejętności m.in. w Śląsku Wrocław.
 
Proszę mi wierzyć, że w Japonii wiele osób jest również rozczarowanych taką decyzją. Osobiście, znam Ryotę bardzo dobrze, przyjaźnimy się, więc moje rozgoryczenie jest podwójne.
Jak powszechnie wiadomo, Kapitan Tsubasa miał ogromny wpływ na rozwój piłkarzy w tym kraju, co wykreowało wiele gwiazd środkowych sektorów boiska. Konkurencja w kadrze jest ogromna! Proszę tylko spojrzeć na te nazwiska: Kagawa, Honda, Haraguchi, Inui, Usami. To z nimi Morioka rywalizował o miejsce w składzie. Warto nadmienić, że w tym zestawieniu brakuje Hiroshiego Kiyotake, którego z udziału w Mundialu wyeliminowała kontuzja.
Brak zawodnika Anderlechtu Bruksela to nie jedyna decyzja, która wywołała ożywioną dyskusję w Japonii. W podobnych kategoriach rozpatruje się brak w kadrze młodych i szalenie utalentowanych Yuyi Kubo i Shoya Nakajimy.
Niemniej jednak, mam głęboką nadzieję, że Ryota Morioka wkrótce wróci do reprezentacji.
 
Japonia to niezwykle utytułowany zespół na kontynencie azjatyckim. Jednak w Mistrzostwach Świata nie radzi sobie już tak dobrze. Wprawdzie Japończycy brali udział w pięciu poprzednich turniejach tej rangi, ale tylko dwukrotnie osiągali próg 1/8 finału. Jakie są oczekiwania przed tegorocznym turniejem?
 
Szczerze mówiąc, niewielu Japończyków wierzy w awans reprezentacji z grupy na nadchodzącym turnieju. Nadzieja jednak zawsze umiera ostania.
Dokładnie pięćdziesiąt procent zespołów biorących udział w Mistrzostwach Świata odpadnie już po fazie grupowej i z całą pewnością będzie wśród nich kilka nacji, które w powszechnej opinii grają w piłkę lepiej niż Japończycy. Sam awans na Mundial to tylko połowa sukcesu. Druga połowa to turniej, który jednocześnie daje niepowtarzalną szansę, by zabłysnąć na arenie międzynarodowej. Mam nadzieję, że Japończycy będą umieli z tej sposobności skorzystać! Trzeba też uczciwie przyznać, że w tego typu rywalizacjach potrzeba czasami odrobiny szczęścia. Istnieje coś takiego jak ‘forma dnia’. Teoretycznie, w 1/16 Japonia nie powinna mieć szans w starciu z żadnym z potencjalnych rywali. Faza pucharowa rządzi się jednak swoimi prawami. Jeden mecz decyduje o dalszym losie. Dziewięćdziesiąt minut. Przy dobrym układzie czynników, o których wspomniałem wcześniej, wszystko może się wydarzyć! Historia zna już takie przypadki. W ostatnim czasie udowodnili to Grecy czy Duńczycy na Mistrzostwach Europy.
Osobiście wierzę, że Japonię stać na wyjście z grupy. Może ćwierćfinał?
Zakładasz w ogóle scenariusz, że mecz Japonia – Polska będzie tylko spotkaniem o honor dla piłkarzy z kraju, w którym obecnie mieszkasz?
 
W żadnym wypadku! Jestem przedstawicielem tej mniejszej grupy, która mimo wszystko z optymizmem patrzy na nadchodzący turniej. Liczę, że Japonia zgromadzi cztery może pięć punktów w rundzie grupowej i to pozwoli na awans do fazy pucharowej. Tam los skojarzy ich Anglią. Po fenomenalnym spotkaniu lepsi okażą się Japończycy. Scenariusz idealny! (śmiech).
 
Pochodzisz z Anglii, a w bezpośrednim pojedynku życzysz awansu Japonii?
 
Anglicy to nie są turniejowcy. Wyjście z grupy to maksimum na jakie ich stać! (śmiech)
 
Kto w opinii Japończyków będzie najtrudniejszym rywalem z całej stawki w grupie H?
 
Kolumbia to jedna z najlepszych drużyn nie tylko w Ameryce Południowej, ale i na całym świecie. W Japonii panuje przekonanie, że uniknięcie porażki różnicą kilku bramek z tej klasy rywalem, będzie można rozpatrywać w kategorii sukcesu. Polska ma również silną drużynę, ale z nimi podopieczni Nishino zmierzą się w ostatnim meczu. Oba zespoły będą wtedy mądrzejsze o dwa wcześniejsze spotkania i wiele będzie zależało od podejścia mentalnego.
Japończycy potrzebują zwycięstw z Polską i Senegalem, choć pokonaniem Kolumbii też z pewnością nikt by nie pogardził. Jeżeli zarówno Polsce, jak i Japonii będzie odpowiadał remis w bezpośrednim starciu, to nawet dzisiaj możemy zawrzeć umowę o podziale punktów! (śmiech).
 
W Polsce panuje przekonanie, że bez względu na okoliczności Japonia to rywal, z którym musimy sobie poradzić…
 
Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie ranking FIFA, to Japonia rzeczywiście wypada najsłabiej z całego grona w grupie H i teoretycznie powinna zakończyć rywalizację na ostatniej pozycji. Z tym że osobiście nie przykładam zbyt dużej wagi do wszelkiego rodzaju klasyfikacji, czy nawet gier kontrolnych, gdzie szkoleniowcy bardzo często pozwalają sobie na eksperymenty. To nie jest w żadnym stopniu wykładnik tego, jak dany zespół zaprezentuje się w turnieju. Na Mistrzostwach Świata nic nie jest oczywiste!
Swoją drogą, Japonia bardzo dobrze czuje się w roli „underdoga”, gdy ktoś z góry stawia ich na przegranej pozycji... 
 
Powszechnie wiadomo, że Japończycy nie imponują warunkami fizycznymi. Jaki jest zatem plan na powstrzymanie wysokiego, atletycznego Roberta Lewandowskiego?
 
Kogo? Lewandowskiego? Chyba nie kojarzę? (śmiech) Oczywiście żartuję!
Japońscy piłkarze w zasadzie każdego dnia mają do czynienia z rosłymi, silnymi zawodnikami. Spora grupa reprezentantów występuje w Niemczech. W rodzimej lidze też jest wielu atletycznych, dobrze zbudowanych środkowych napastników, więc dla Makino, Endo czy Uedy taka rywalizacja to nie będzie nowość.
W pojedynkach defensorów z zawodnikami ofensywnymi bardzo dużą rolę odgrywają czynniki taktyczne: prawidłowe krycie, odpowiednie ustawianie się, przesuwanie itp. Lewandowskiemu nie można pozwolić na stworzenie chociażby minimalnego zagrożenia, bo jeżeli już dojdzie do pozycji strzeleckiej, to rzadko zawodzi.
 
Jaka jest świadomość Japończyków na temat innych piłkarzy reprezentacji Polski?
 
Mam przekonanie graniczące z pewnością, że przeciętny fan futbolu w Japonii dopiero w ciągu najbliższych kilku dni zacznie poznawać graczy z innych zespołów. Ci, którzy śledzą tutaj zagraniczną piłkę, koncentrują się przede wszystkim na najlepszych drużynach w topowych ligach takich jak angielska czy hiszpańska. W następnej kolejności skupiają się na Japończykach występujących w Niemczech. Na samym końcu następuje obserwacja poczynań… rodzimych piłkarzy w pozostałych rozgrywkach.
Zasięg relacji telewizyjnych z wydarzeń piłkarskich jest tutaj taki, że trudno dowiedzieć się czegokolwiek na temat innych zawodników niż ci pochodzenia japońskiego lub graczy z absolutnego, światowego topu, czyli Lewandowski, James czy Mane…
 
Japonia to dla nas bardzo egzotyczny kraj. Polscy piłkarze bardzo rzadko decydują się na transfery do J-League. Czy nazwisko Kamiński mówi coś przeciętnemu kibicowi w Japonii?
 
Nie jestem przekonany czy za taki stan rzeczy odpowiedzialni są bardziej piłkarze, którzy boją się podjąć decyzję o przenosinach do J-League, czy raczej polscy i japońscy menedżerowie, którzy o takie transfery nie zabiegają?
Kamiński to znakomity bramkarz, a przy okazji bardzo fajny facet, z którym można normalnie porozmawiać. Bardzo ciężko pracuje na swoje nazwisko w niezbyt popularnym klubie i mam nadzieję, że jego renoma skłoni kolejnych polskich piłkarzy do przenosin do Japonii! Pod warunkiem, że są wystarczająco dobrzy! (śmiech).
 
 zdjęcie: football-tribe.com
 
W polskiej lidze mieliśmy kilku piłkarzy rodem z „Kraju Kwitnącej Wiśni”. Daisuke Matsui, Takafumi Akahoshi czy wspomniany już Ryota Morioka to tylko kilku z nich. Uważasz, że sztab szkoleniowy reprezentacji będzie chciał wykorzystać ich doświadczenie w przygotowaniach do meczu z Polską?
 
Zastanawiam się, czy byłoby to w jakimkolwiek stopniu przydatne, skoro wszyscy najlepsi polscy piłkarze grają za granicą? (śmiech) Oczywiście, mam nadzieję, że japoński związek poczyni odpowiednie kroki, by uzyskać jakieś informacje od tych piłkarzy i wykorzystać ich doświadczenie! Na pewno kilka dodatkowych wskazówek nie zaszkodzi. Może jedynie pomóc.
 
W Twoim odczuciu, reprezentacja Japonii na Mundialu w Rosji będą niczym Tsubasa Ozora, dzielna i nieustraszona? Czy raczej jak samuraj, który popełnia seppuku i z każdym kolejnym meczem będzie sobie głębiej wbijać ostrze sztyletu w ciało?
 
Japończycy doskonale zdają sobie sprawę z rangi tych rozgrywek i z całą pewnością dadzą z siebie wszystko na tej największej, futbolowej "scenie" świata. Wielu z nich postara się wykorzystać ten turniej, by zaprezentować swoje umiejętności, pozostać w świadomości licznie zgromadzonych piłkarskich osobowości i dzięki temu zapracować na transfer do lepszego zespołu. Japończycy potrafią być wyrachowani. Jeżeli zajdzie taka konieczność to wykażą się odwagą i walecznością. Niestety, mogą być też nieroztropni i niekonsekwentni, zarówno w działaniach pod własną bramką, jak i w polu karnym rywala. To się musi zmienić! Jeżeli się nie uda, to Nishino zapłaci najwyższą cenę. Mam nadzieję, że w przypadku niepowodzenia na Mundialu, ten sam miecz, od którego zginie selekcjoner, zetnie również kilka głów na wyższych szczeblach struktur japońskiego futbolu.
 
 
Rozmawiał: Arkadiusz Jargieło (obserwuj na twitterze: @juras_7)
 
 
Chcesz być na bieżąco z rozgrywkami piłkarskimi w Japonii?
Zapraszamy do śledzenia JSOCCER MAGAZINE na Twitterze oraz Facebook'u

 
 
POLUB NASZ FANPAGE SPORT PLUS NA FACEBOOKU
 
OBSERWUJ NAS NA TWITTERZE I INSTAGRAMIE
 
 

ODBIERZ BONUS BEZ DEPOZYTU W WYSOKOŚCI 20 ZŁOTYCH

LV BET ZAKŁADY BUKMACHERSKIE POSIADA ZEZWOLENIE URZĄDZANIA ZAKŁADÓW WZAJEMNYCH WYDANE PRZEZ MINISTRA FINANSÓW. UDZIAŁ W NIELEGALNYCH GRACH HAZARDOWYCH MOŻE STANOWIĆ NARUSZENIE PRZEPISÓW. HAZARD ZWIĄZANY JEST Z RYZYKIEM.